1
1 Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach,
które się dokonały pośród nas, 2 tak jak nam
je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami
i sługami słowa. 3 Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie
wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu,
4 abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności
nauk, których ci udzielono. 5 Za czasów
Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z
oddziału Abiasza. Miał on żonę z rodu Aarona, a na imię było jej
Elżbieta. 6 Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i
postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów
Pańskich. 7 Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta
była niepłodna; oboje zaś byli już posunięci w latach. 8 Kiedy
w wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed
Bogiem, 9 jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł
los, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. 10
A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie kadzenia. 11
Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie
ołtarza kadzenia. 12 Przeraził się na ten widok Zachariasz
i strach padł na niego. 13 Lecz anioł rzekł do niego: Nie
bój się Zachariasz! Twoja prośba została wysłuchana: żona
twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan. 14
Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu z jego narodzenia
cieszyć się będzie. 15 Będzie bowiem wielki w oczach Pana;
wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie
Duchem Świętym. 16 Wielu spośród synów
Izraela nawróci do Pana, Boga ich; 17 on sam
pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców
nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych - do usposobienia
sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały. 18 Na
to rzekł Zachariasz do anioła: Po czym to poznam? Bo ja jestem już
stary i moja żona jest w podeszłym wieku. 19 Odpowiedział
mu anioł: Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A
zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść
radosną. 20 A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł
mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie
uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie. 21
Lud tymczasem czekał na Zachariasza i dziwił się, że tak długo
zatrzymuje się w przybytku. 22 Kiedy wyszedł, nie mógł
do nich mówić, i zrozumieli, że miał widzenie w przybytku. On
zaś dawał im znaki i pozostał niemy. 23 A gdy upłynęły dni
jego posługi kapłańskiej, powrócił do swego domu. 24
Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i pozostawała w ukryciu
przez pięć miesięcy. 25 Tak uczynił mi Pan - mówiła
- wówczas, kiedy wejrzał łaskawie i zdjął ze mnie hańbę w
oczach ludzi. 26 W szóstym miesiącu posłał Bóg
anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, 27 do
Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a
Dziewicy było na imię Maryja. 28 Anioł wszedł do Niej i
rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, <błogosławiona
jesteś między niewiastami>. 29 Ona zmieszała się na te
słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. 30 Lecz
anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem
łaskę u Boga. 31 Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu
nadasz imię Jezus. 32 Będzie On wielki i będzie nazwany
Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida.
33 Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego
panowaniu nie będzie końca. 34 Na to Maryja rzekła do
anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? 35 Anioł
Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego
osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie
nazwane Synem Bożym. 36 A oto również krewna Twoja,
Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym
miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. 37 Dla
Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. 38 Na to rzekła
Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego
słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł. 39 W tym czasie Maryja
wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w
[pokoleniu] Judy. 40 Weszła do domu Zachariasza i
pozdrowiła Elżbietę. 41 Gdy Elżbieta usłyszała
pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch
Święty napełnił Elżbietę. 42 Wydała ona okrzyk i
powiedziała: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony
jest owoc Twojego łona. 43 A skądże mi to, że Matka mojego
Pana przychodzi do mnie? 44 Oto, skoro głos Twego
pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości
dzieciątko w moim łonie. 45 Błogosławiona jesteś, któraś
uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana. 46 Wtedy
Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana, 47 i raduje się
duch mój w Bogu, moim Zbawcy. 48 Bo wejrzał na
uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd
wszystkie pokolenia, 49 gdyż wielkie rzeczy uczynił mi
Wszechmocny. Święte jest Jego imię - 50 a swoje
miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go
boją. 51 On przejawia moc ramienia swego, rozprasza
[ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich. 52 Strąca
władców z tronu, a wywyższa pokornych. 53 Głodnych
nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia. 54 Ujął się
za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje - 55 jak
przyobiecał naszym ojcom - na rzecz Abrahama i jego potomstwa na
wieki. 56 Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy;
potem wróciła do domu. 57 Dla Elżbiety zaś nadszedł
czas rozwiązania i urodziła syna. 58 Gdy jej sąsiedzi i
krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią,
cieszyli się z nią razem. 59 Łsmego dnia przyszli, aby
obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. 60
Jednakże matka jego odpowiedziała: Nie, lecz ma otrzymać imię
Jan. 61 Odrzekli jej: Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by
nosił to imię. 62 Pytali więc znakami jego ojca, jak by go
chciał nazwać. 63 On zażądał tabliczki i napisał: Jan
będzie mu na imię. I wszyscy się dziwili. 64 A natychmiast
otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc
Boga. 65 I padł strach na wszystkich ich sąsiadów.
W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim,
co się zdarzyło. 66 A wszyscy, którzy o tym
słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: Kimże będzie to dziecię?
Bo istotnie ręka Pańska była z nim. 67 Wtedy ojciec jego,
Zachariasz, został napełniony Duchem Świętym i prorokował, mówiąc:
68 Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg Izraela, że
nawiedził lud swój i wyzwolił go, 69 i moc zbawczą
nam wzbudził w domu sługi swego, Dawida: 70 jak
zapowiedział to z dawien dawna przez usta swych świętych proroków,
71 że nas wybawi od nieprzyjaciół i z ręki
wszystkich, którzy nas nienawidzą; 72 że
miłosierdzie okaże ojcom naszym i wspomni na swoje święte Przymierze
- 73 na przysięgę, którą złożył ojcu naszemu,
Abrahamowi, że nam użyczy tego, 74 iż z mocy nieprzyjaciół
wyrwani bez lęku służyć Mu będziemy 75 w pobożności i
sprawiedliwości przed Nim po wszystkie dni nasze. 76 A i
ty, dziecię, prorokiem Najwyższego zwać się będziesz, bo pójdziesz
przed Panem torując Mu drogi; 77 Jego ludowi dasz poznać
zbawienie [co się dokona] przez odpuszczenie mu grzechów, 78
dzięki litości serdecznej Boga naszego. Przez nią z wysoka
Wschodzące Słońce nas nawiedzi, 79 by zajaśnieć tym, co w
mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na
drogę pokoju. 80 Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się
duchem, a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem.
2
1 W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby
przeprowadzić spis ludności w całym państwie. 2 Pierwszy
ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był
Kwiryniusz. 3 Wybierali się więc wszyscy, aby się dać
zapisać, każdy do swego miasta. 4 Udał się także Józef
z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego
Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, 5 żeby
się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była
brzemienna. 6 Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi
czas rozwiązania. 7 Porodziła swego pierworodnego Syna,
owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich
miejsca w gospodzie. 8 W tej samej okolicy przebywali w
polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. 9 Naraz
stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła,
tak że bardzo się przestraszyli. 10 Lecz anioł rzekł do
nich: Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która
będzie udziałem całego narodu: 11 dziś w mieście Dawida
narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. 12
A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w
pieluszki i leżące w żłobie. 13 I nagle przyłączyło się do
anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które
wielbiły Boga słowami: 14 Chwała Bogu na wysokościach, a
na ziemi pokój ludziom Jego upodobania. 15 Gdy
aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem
do siebie: Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło
i o czym nam Pan oznajmił. 16 Udali się też z pośpiechem i
znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. 17
Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o
tym Dziecięciu. 18 A wszyscy, którzy to słyszeli,
dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. 19 Lecz
Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu.
20 A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga
za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. 21
Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię,
nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się
poczęło w łonie [Matki]. 22 Gdy potem upłynęły dni ich
oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy,
aby Je przedstawić Panu. 23 Tak bowiem jest napisane w
Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie
poświęcone Panu. 24 Mieli również złożyć w ofierze
parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa
Pańskiego. 25 A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem
Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy
Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. 26 Jemu Duch
Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego.
27 Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy
Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju
Prawa, 28 on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił:
29 Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w
pokoju, według Twojego słowa. 30 Bo moje oczy ujrzały
Twoje zbawienie, 31 któreś przygotował wobec
wszystkich narodów: 32 światło na oświecenie pogan
i chwałę ludu Twego, Izraela. 33 A Jego ojciec i Matka
dziwili się temu, co o Nim mówiono. 34 Symeon zaś
błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony
jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu
sprzeciwiać się będą. 35 A Twoją duszę miecz przeniknie,
aby na jaw wyszły zamysły serc wielu. 36 Była tam również
prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo
podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem 37
i pozostawała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok
życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i
modlitwach dniem i nocą. 38 Przyszedłszy w tej właśnie
chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy
oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. 39 A gdy wypełnili
wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego
miasta - Nazaret. 40 Dziecię zaś rosło i nabierało mocy,
napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim. 41
Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy.
42 Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem
świątecznym. 43 Kiedy wracali po skończonych
uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli
Jego Rodzice. 44 Przypuszczając, że jest w towarzystwie
pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych
i znajomych. 45 Gdy Go nie znaleźli, wrócili do
Jerozolimy szukając Go. 46 Dopiero po trzech dniach
odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami,
przysłuchiwał się im i zadawał pytania. 47 Wszyscy zaś,
którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i
odpowiedziami. 48 Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego
Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój
i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. 49 Lecz On im
odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że
powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? 50 Oni
jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. 51 Potem
poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka
Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. 52
Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga
i u ludzi.
3
1 Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza
Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą
Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i kraju Trachonu, Lizaniasz
tetrarchą Abileny; 2 za najwyższych kapłanów
Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna
Zachariasza, na pustyni. 3 Obchodził więc całą okolicę nad
Jordanem i głosił chrzest nawrócenia dla odpuszczenia
grzechów, 4 jak jest napisane w księdze mów
proroka Izajasza: Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę
Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina niech będzie
wypełniona, 5 każda góra i pagórek zrównane,
drogi kręte niech się staną prostymi, a wyboiste drogami gładkimi! 6
I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże. 7 Mówił
więc do tłumów, które wychodziły, żeby przyjąć chrzest
od niego: Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed
nadchodzącym gniewem? 8 Wydajcie więc owoce godne
nawrócenia; i nie próbujcie sobie mówić:
Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg
wzbudzić dzieci Abrahamowi. 9 Już siekiera do korzenia
drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje
dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. 10 Pytały
go tłumy: Cóż więc mamy czynić? 11 On im
odpowiadał: Kto ma dwie suknie, niech [jedną] da temu, który
nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni. 12 Przychodzili
także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i pytali go: Nauczycielu, co
mamy czynić? 13 On im odpowiadał: Nie pobierajcie nic
więcej ponad to, ile wam wyznaczono. 14 Pytali go też i
żołnierze: A my, co mamy czynić? On im odpowiadał: Nad nikim się nie
znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim
żołdzie. 15 Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy
snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, 16
on tak przemówił do wszystkich: Ja was chrzczę wodą;
lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien
rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem
Świętym i ogniem. 17 Ma On wiejadło w ręku dla
oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy
spali w ogniu nieugaszonym. 18 Wiele też innych napomnień
dawał ludowi i głosił dobrą nowinę. 19 Lecz tetrarcha
Herod, karcony przez niego z powodu Herodiady, żony swego brata, i z
powodu innych zbrodni, które popełnił, 20 dodał do
wszystkiego i to, że zamknął Jana w więzieniu. 21 Kiedy
cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy
się modlił, otworzyło się niebo 22 i Duch Święty zstąpił
na Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a nieba odezwał się
głos: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie. 23
Sam zaś Jezus rozpoczynając swoją działalność miał lat około
trzydziestu. Był, jak mniemano, synem Józefa, syna Helego, 24
syna Mattata, syna Lewiego, syna Melchiego, syna Jannaja, syna
Józefa, 25 syna Matatiasza, syna Amosa, syna
Nahuma, syna Chesliego, syna Naggaja, 26 syna Maata, syna
Matatiasza, syna Semei, syna Josecha, syna Jody, 27 syna
Jana, syna Resy, syna Zorobabela, syna Salatiela, syna Neriego, 28
syna Melchiego, syna Addiego, syna Kosama, syna Elmadana, syna
Hera, 29 syna Jezusa, syna Eliezera, syna Jorima, syna
Mattata, syna Lewiego, 30 syna Symeona, syna Judy, syna
Józefa, syna Jony, syna Eliakima, 31 syna Meleasza,
syna Menny, syna Mattata, syna Natana, syna Dawida, 32 syna
Jessego, syna Jobeda, syna Booza, syna Sali, syna Naassona, 33
syna Aminadaba, syna Admina, syna Arniego, syna Esroma, syna
Faresa, syna Judy, 34 syna Jakuba, syna Izaaka, syna
Abrahama, syna Tarego, syna Nachora, 35 syna Serucha, syna
Ragaua, syna Faleka, syna Ebera, syna Sali, 36 syna
Kainama, syna Arfaksada, syna Sema, syna Noego, syna Lamecha, 37
syna Matusali, syna Enocha, syna Jareta, syna Maleleela, syna
Kainama, 38 syna Enosa, syna Seta, syna Adama, syna
Bożego.
4
1 Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu
i przebywał w Duchu [Świętym] na pustyni 2 czterdzieści
dni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich
upływie odczuł głód. 3 Rzekł Mu wtedy diabeł: Jeśli
jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem. 4
Odpowiedział mu Jezus: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje
człowiek. 5 Wówczas wyprowadził Go w górę,
pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata 6 i
rzekł diabeł do Niego: Tobie dam potęgę i wspaniałość tego
wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. 7
Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje.
8 Lecz Jezus mu odrzekł: Napisane jest: Panu, Bogu swemu,
będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. 9
Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku
świątyni i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w
dół! 10 Jest bowiem napisane: Aniołom swoim rozkaże
o Tobie, żeby Cię strzegli, 11 i na rękach nosić Cię będą,
byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień. 12 Lecz
Jezus mu odparł: Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę
Pana, Boga swego. 13 Gdy diabeł dokończył całego kuszenia,
odstąpił od Niego aż do czasu. 14 Potem powrócił
Jezus w mocy Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej
okolicy. 15 On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany
przez wszystkich. 16 Przyszedł również do Nazaretu,
gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do
synagogi i powstał, aby czytać. 17 Podano Mu księgę
proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było
napisane: 18 Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie
namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę,
więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych
odsyłał wolnymi, 19 abym obwoływał rok łaski od Pana. 20
Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w
synagodze były w Nim utkwione. 21 Począł więc mówić
do nich: Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli.
22 A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym
wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: Czy
nie jest to syn Józefa? 23 Wtedy rzekł do nich: Z
pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie;
dokonajże i tu w swojej ojczyźnie tego, co wydarzyło się, jak
słyszeliśmy, w Kafarnaum. 24 I dodał: Zaprawdę, powiadam
wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. 25
Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za
czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy
lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym
kraju; 26 a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany,
tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. 27 I wielu
trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie
został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman. 28 Na te słowa
wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. 29 Porwali Go z
miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry,
na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. 30
On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się. 31
Udał się do Kafarnaum, miasta w Galilei, i tam nauczał w
szabat. 32 Zdumiewali się Jego nauką, gdyż słowo Jego było
pełne mocy. 33 A był w synagodze człowiek, który
miał w sobie ducha nieczystego. Zaczął on krzyczeć wniebogłosy; 34
Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas
zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boży. 35 Lecz Jezus
rozkazał mu surowo: Milcz i wyjdź z niego! Wtedy zły duch rzucił go
na środek i wyszedł z niego nie wyrządzając mu żadnej szkody. 36
Wprawiło to wszystkich w zdumienie i mówili między sobą:
Cóż to za słowo? Z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom
nieczystym, i wychodzą. 37 I wieść o Nim rozchodziła się
wszędzie po okolicy. 38 Po opuszczeniu synagogi przyszedł
do domu Szymona. A wysoka gorączka trawiła teściową Szymona. I
prosili Go za nią. 39 On stanąwszy nad nią rozkazał
gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała i usługiwała im. 40 O
zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite
choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce
i uzdrawiał ich. 41 Także złe duchy wychodziły z wielu,
wołając: Ty jesteś Syn Boży! Lecz On je gromił i nie pozwalał im
mówić, ponieważ wiedziały, że On jest Mesjaszem. 42 Z
nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy
szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać, żeby nie
odchodził od nich. 43 Lecz On rzekł do nich: Także innym
miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo na to
zostałem posłany. 44 I głosił słowo w synagogach Judei.
5
1 Pewnego razu - gdy tłum cisnął się do Niego, aby słuchać
słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret - 2 zobaczył
dwie łodzie, stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali
sieci. 3 Wszedłszy do jednej łodzi, która należała
do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z
łodzi nauczał tłumy. 4 Gdy przestał mówić, rzekł do
Szymona: Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów! 5 A
Szymon odpowiedział: Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie
ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci. 6 Skoro to
uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich
zaczynały się rwać. 7 Skinęli więc na współtowarzyszy
w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i
napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. 8 Widząc
to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: Odejdź ode mnie,
Panie, bo jestem człowiek grzeszny. 9 I jego bowiem, i
wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb,
jakiego dokonali; 10 jak również Jakuba i Jana,
synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami
Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, odtąd ludzi
będziesz łowił. 11 I przyciągnąwszy łodzie do brzegu,
zostawili wszystko i poszli za Nim. 12 Gdy przebywał w
jednym z miast, zjawił się człowiek cały pokryty trądem. Gdy ujrzał
Jezusa, upadł na twarz i prosił Go: Panie, jeśli chcesz, możesz mnie
oczyścić. 13 Jezus wyciągnął rękę i dotknął go, mówiąc:
Chcę, bądź oczyszczony. I natychmiast trąd z niego ustąpił. 14 A
On mu przykazał, żeby nikomu nie mówił: Ale idź, pokaż się
kapłanowi i złóż ofiarę za swe oczyszczenie, jak przepisał
Mojżesz, na świadectwo dla nich. 15 Lecz tym szerzej
rozchodziła się Jego sława, a liczne tłumy zbierały się, aby Go
słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych niedomagań. 16 On
jednak usuwał się na miejsca pustynne i modlił się. 17 Pewnego
dnia, gdy nauczał, siedzieli przy tym faryzeusze i uczeni w Prawie,
którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i
Jerozolimy. A była w Nim moc Pańska, że mógł uzdrawiać. 18
Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był
sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. 19 Nie
mogąc z powodu tłumu w żaden sposób go przynieść, wyszli na
płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek
przed Jezusa. 20 On widząc ich wiarę rzekł: Człowieku,
odpuszczają ci się twoje grzechy. 21 Na to uczeni w Piśmie
i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić. Któż On
jest, że śmie mówić bluźnierstwa? Któż może odpuszczać
grzechy prócz samego Boga? 22 Lecz Jezus przejrzał
ich myśli i rzekł do nich: Co za myśli nurtują w sercach waszych? 23
Cóż jest łatwiej powiedzieć: Odpuszczają ci się twoje
grzechy, czy powiedzieć: Wstań i chodź? 24 Lecz abyście
wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów
- rzekł do sparaliżowanego: Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i
idź do domu! 25 I natychmiast wstał wobec nich, wziął
łoże, na którym leżał, i poszedł do domu, wielbiąc Boga. 26
Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni
bojaźni mówili: przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj. 27
Potem wyszedł i zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego w
komorze celnej. Rzekł do niego: Pójdź za Mną. 28 On
zostawił wszystko, wstał i chodził za Nim. 29 Potem Lewi
wyprawił dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a była spora
liczba celników oraz innych, którzy zasiadali z nimi do
stołu. 30 Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie
i mówili do Jego uczniów: Dlaczego jecie i pijecie z
celnikami i grzesznikami? 31 Lecz Jezus im odpowiedział:
Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. 32
Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych,
lecz grzeszników. 33 Wówczas oni rzekli do
Niego: Uczniowie Jana dużo poszczą i modły odprawiają, tak samo
uczniowie faryzeuszów; Twoi zaś jedzą i piją. 34 Jezus
rzekł do nich: Czy możecie gości weselnych nakłonić do postu, dopóki
pan młody jest z nimi? 35 Lecz przyjdzie czas kiedy
zabiorą im pana młodego, i wtedy, w owe dni, będą pościli. 36
Opowiedział im też przypowieść: Nikt nie przyszywa do starego
ubrania jako łaty tego, co oderwie od nowego; w przeciwnym razie i
nowe podrze, i łata z nowego nie nada się do starego. 37 Nikt
też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków; w przeciwnym
razie młode wino rozerwie bukłaki i samo wycieknie, i bukłaki się
zepsują. 38 Lecz młode wino należy wlewać do nowych
bukłaków. 39 Kto się napił starego wina, nie chce
potem młodego - mówi bowiem: Stare jest lepsze.
6
1 W pewien szabat przechodził wśród zbóż, a
uczniowie zrywali kłosy i, wykruszając je rękami, jedli. 2 Na
to niektórzy z faryzeuszów mówili: Czemu
czynicie to, czego nie wolno czynić w szabat? 3 Wtedy
Jezus rzekł im w odpowiedzi: Nawet tegoście nie czytali, co uczynił
Dawid, gdy był głodny on i jego ludzie? 4 Jak wszedł do
domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom?
Chociaż samym tylko kapłanom wolno je spożywać. 5 I dodał:
Syn Człowieczy jest panem szabatu. 6 W inny szabat wszedł
do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą
prawą rękę. 7 Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili
Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia
Go. 8 On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka,
który miał uschłą rękę: Podnieś się i stań na środku! Podniósł
się i stanął. 9 Wtedy Jezus rzekł do nich: Pytam was: Czy
wolno w szabat dobrze czynić, czy źle, życie ocalić czy zniszczyć? 10
I spojrzawszy wkoło po wszystkich, rzekł do człowieka:
Wyciągnij rękę! Uczynił to i jego ręka stała się znów zdrowa.
11 Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, co
by uczynić Jezusowi. 12 W tym czasie Jezus wyszedł na
górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga.
13 Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i
wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał
apostołami: 14 Szymona, którego nazwał Piotrem; i
brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; 15
Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z
przydomkiem Gorliwy; 16 Judę, syna Jakuba, i Judasza
Iskariotę, który stał się zdrajcą. 17 Zeszedł z
nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży
poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej
Judei i Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu; 18 przyszli
oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób.
Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali
uzdrowienia. 19 A cały tłum starał się Go dotknąć,
ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich. 20 A
On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:
Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo
Boże. 21 Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie,
albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni wy, którzy teraz
płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. 22 Błogosławieni
będziecie, gdy ludzie was znienawidzą, i gdy was wyłączą spośród
siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę
wasze imię jako niecne: 23 cieszcie się i radujcie w owym
dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem
przodkowie ich czynili prorokom. 24 Natomiast biada wam,
bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. 25 Biada
wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód
cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie,
albowiem smucić się i płakać będziecie. 26 Biada wam, gdy
wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich
czynili fałszywym prorokom. 27 Lecz powiadam wam, którzy
słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym,
którzy was nienawidzą; 28 błogosławcie tym, którzy
was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was
oczerniają. 29 Jeśli cię kto uderzy w [jeden] policzek,
nadstaw mu i drugi. Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty. 30
Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego,
który bierze twoje. 31 Jak chcecie, żeby ludzie wam
czynili, podobnie wy im czyńcie! 32 Jeśli bowiem miłujecie
tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was
wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy
ich miłują. 33 I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy
wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to
samo czynią. 34 Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których
spodziewacie się zwrotu, jakaż za to dla was wdzięczność? I
grzesznicy grzesznikom pożyczają, żeby tyleż samo otrzymać. 35
Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie
dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza
nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On
jest dobry dla niewdzięcznych i złych. 36 Bądźcie
miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. 37 Nie
sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie
potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. 38 Dawajcie,
a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą
wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy
mierzycie. 39 Opowiedział im też przypowieść: Czy może
niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj?
40 Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w
pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel. 41 Czemu
to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie
dostrzegasz? 42 Jak możesz mówić swemu bratu:
Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim
oku, gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, wyrzuć
najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę
z oka swego brata. 43 Nie jest dobrym drzewem to, które
wydaje zły owoc, ani złym drzewem to, które wydaje dobry owoc.
44 Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się
fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. 45
Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a
zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca
mówią jego usta. 46 Czemu to wzywacie Mnie: Panie,
Panie, a nie czynicie tego, co mówię? 47 Pokażę
wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów
moich i wypełnia je. 48 Podobny jest do człowieka, który
buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy
przyszła powódź, potok wezbrany uderzył w ten dom, ale nie
zdołał go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany. 49 Lecz
ten, kto słucha, a nie wypełnia, podobny jest do człowieka, który
zbudował dom na ziemi bez fundamentu. [Gdy] potok uderzył w niego, od
razu runął, a upadek jego był wielki.
7
1 Gdy Jezus dokończył wszystkich tych mów do ludu,
który się przysłuchiwał, wszedł do Kafarnaum. 2 Sługa
pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i
bliski był śmierci. 3 Skoro setnik posłyszał o Jezusie,
wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i
uzdrowił mu sługę. 4 Ci zjawili się u Jezusa i prosili Go
usilnie: Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył - mówili - 5
miłuje bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę. 6
Jezus przeto wybrał się z nimi. A gdy był już niedaleko domu,
setnik wysłał do Niego przyjaciół z prośbą: Panie, nie trudź
się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. 7 I
dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz
powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony. 8 Bo
i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię
temu: Idź! - a idzie; drugiemu: Chodź! - a przychodzi; a mojemu
słudze: Zrób to! - a robi. 9 Gdy Jezus to usłyszał,
zadziwił się i zwracając się do tłumu, który szedł za Nim,
rzekł: Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w
Izraelu. 10 A gdy wysłani wrócili do domu, zastali
sługę zdrowego. 11 Wkrótce potem udał się do
pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum
wielki. 12 Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie
wynoszono umarłego - jedynego syna matki, a ta była wdową.
Towarzyszył jej spory tłum z miasta. 13 Na jej widok Pan
użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz! 14 Potem
przystąpił, dotknął się mar - a ci, którzy je nieśli, stanęli
- i rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię wstań! 15 Zmarły
usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. 16 A
wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: Wielki
prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud
swój. 17 I rozeszła się ta wieść o Nim po całej
Judei i po całej okolicznej krainie. 18 O tym wszystkim
donieśli Janowi jego uczniowie. Wtedy Jan przywołał do siebie dwóch
spośród swoich uczniów 19 i posłał ich do
Pana z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy
też innego mamy oczekiwać? 20 Gdy ludzie ci zjawili się u
Jezusa, rzekli: Jan Chrzciciel przysyła nas do Ciebie z zapytaniem:
Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy
oczekiwać? 21 W tym właśnie czasie wielu uzdrowił z
chorób, dolegliwości i [uwolnił] od złych duchów; oraz
wielu niewidomych obdarzył wzrokiem. 22 Odpowiedział im
więc: Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli:
niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają
oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się
Ewangelię. 23 A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie
zwątpi. 24 Gdy wysłannicy Jana odeszli, Jezus zaczął mówić
do tłumów o Janie: Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę
kołyszącą się na wietrze? 25 Ale coście wyszli zobaczyć?
Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w pałacach królewskich
przebywają ci, którzy noszą okazałe stroje i żyją w zbytkach.
26 Ale coście wyszli zobaczyć? Proroka? Tak, mówię
wam, nawet więcej niż proroka. 27 On jest tym, o którym
napisano: Oto posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował
drogę. 28 Powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie
ma większego od Jana. Lecz najmniejszy w królestwie Bożym
większy jest niż on. 29 I cały lud, który Go
słuchał, nawet celnicy przyznawali słuszność Bogu, przyjmując chrzest
Janowy. 30 Faryzeusze zaś i uczeni w Prawie udaremnili
zamiar Boży względem siebie, nie przyjmując chrztu od niego. 31
Z kim więc mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są
podobni? 32 Podobni są do dzieci, które przebywają
na rynku i głośno przymawiają jedne drugim: Przygrywaliśmy wam, a nie
tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie płakali. 33 Przyszedł
bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie:
Zły duch go opętał. 34 Przyszedł Syn Człowieczy: je i
pije; a wy mówicie: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników
i grzeszników. 35 A jednak wszystkie dzieci
mądrości przyznały jej słuszność. 36 Jeden z faryzeuszów
zaprosił Go do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i
zajął miejsce za stołem. 37 A oto kobieta, która
prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest
gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku, 38
i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami
oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała
Jego stopy i namaszczała je olejkiem. 39 Widząc to
faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie:
Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta
kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą. 40 Na
to Jezus rzekł do niego: Szymonie, mam ci coś powiedzieć. On rzekł:
Powiedz, Nauczycielu! 41 Pewien wierzyciel miał dwóch
dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi
pięćdziesiąt. 42 Gdy nie mieli z czego oddać, darował
obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował? 43
Szymon odpowiedział: Sądzę, że ten, któremu więcej
darował. On mu rzekł: Słusznie osądziłeś. 44 Potem zwrócił
się do kobiety i rzekł Szymonowi: Widzisz tę kobietę? Wszedłem do
twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała
Mi stopy i swymi włosami je otarła. 45 Nie dałeś Mi
pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg
moich. 46 Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem
namaściła moje nogi. 47 Dlatego powiadam ci: Odpuszczone
są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało
się odpuszcza, mało miłuje. 48 Do niej zaś rzekł: Twoje
grzechy są odpuszczone. 49 Na to współbiesiadnicy
zaczęli mówić sami do siebie: Któż On jest, że nawet
grzechy odpuszcza? 50 On zaś rzekł do kobiety: Twoja wiara
cię ocaliła, idź w pokoju!
8
1 Następnie wędrował przez miasta i wsie, nauczając i
głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu 2
oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów
i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem
złych duchów; 3 Joanna, żona Chuzy, zarządcy u
Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego
mienia. 4 Gdy zebrał się wielki tłum i z miast
przychodzili do Niego, rzekł w przypowieściach: 5 Siewca
wyszedł siać ziarno. A gdy siał, jedno padło na drogę i zostało
podeptane, a ptaki powietrzne wydziobały je. 6 Inne padło
na skałę i gdy wzeszło, uschło, bo nie miało wilgoci. 7 Inne
znowu padło między ciernie, a ciernie razem z nim wyrosły i
zagłuszyły je. 8 Inne w końcu padło na ziemię żyzną i gdy
wzrosło, wydało plon stokrotny. Przy tych słowach wołał: Kto ma uszy
do słuchania, niechaj słucha! 9 Wtedy pytali Go Jego
uczniowie, co oznacza ta przypowieść. 10 On rzekł: Wam
dano poznać tajemnice królestwa Bożego, innym zaś w
przypowieściach, aby patrząc nie widzieli i słuchając nie rozumieli.
11 Takie jest znaczenie przypowieści: Ziarnem jest słowo
Boże. 12 Tymi na drodze są ci, którzy słuchają
słowa; potem przychodzi diabeł i zabiera słowo z ich serca, żeby nie
uwierzyli i nie byli zbawieni. 13 Na skałę pada u tych,
którzy, gdy usłyszą, z radością przyjmują słowo, lecz nie mają
korzenia: wierzą do czasu, a chwili pokusy odstępują. 14 To,
co padło między ciernie, oznacza tych, którzy słuchają słowa,
lecz potem odchodzą i przez troski, bogactwa i przyjemności życia
bywają zagłuszeni i nie wydają owocu. 15 W końcu ziarno w
żyznej ziemi oznacza tych, którzy wysłuchawszy słowa sercem
szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc przez swą
wytrwałość. 16 Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej
garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz stawia na świeczniku,
aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. 17 Nie ma
bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic
tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło. 18
Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a
kto nie ma, temu zabiorą i to, co mu się wydaje, że ma. 19 Wtedy
przyszli do Niego Jego Matka i bracia, lecz nie mogli dostać się do
Niego z powodu tłumu. 20 Oznajmiono Mu: Twoja Matka i
bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą. 21 Lecz
On im odpowiedział: Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy
słuchają słowa Bożego i wypełniają je. 22 Pewnego dnia
wsiadł ze swymi uczniami do łodzi i rzekł do nich: Przeprawmy się na
drugą stronę jeziora! I odbili od brzegu. 23 A gdy
płynęli, zasnął. Wtedy spadł gwałtowny wicher na jezioro, tak że fale
ich zalewały i byli w niebezpieczeństwie. 24 Przystąpili
więc do Niego i obudzili Go, wołając: Mistrzu, Mistrzu, giniemy! Lecz
On wstał, rozkazał wichrowi i wzburzonej fali: uspokoiły się i nastał
cisza. 25 A do nich rzekł: Gdzie jest wasza wiara? Oni zaś
przestraszeni i pełni podziwu mówili nawzajem do siebie: Kim
właściwie On jest, że nawet wichrom i wodzie rozkazuje, a są Mu
posłuszne. 26 I przypłynęli do kraju Gergezeńczyków,
który leży naprzeciw Galilei. 27 Gdy wyszedł na
ląd, wybiegł Mu naprzeciw pewien człowiek, który był opętany
przez złe duchy. Już od dłuższego czasu nie nosił ubrania i nie
mieszkał w domu, lecz w grobach. 28 Gdy ujrzał Jezusa, z
krzykiem upadł przed Nim i zawołał: Czego chcesz ode mnie, Jezusie,
Synu Boga Najwyższego? Błagam Cię, nie dręcz mnie! 29 Rozkazywał
bowiem duchowi nieczystemu, by wyszedł z tego człowieka. Bo już wiele
razy porywał go, a choć wiązano go łańcuchami i trzymano w pętach, on
rwał więzy, a zły duch pędził go na miejsca pustynne. 30 A
Jezus zapytał go: Jak ci na imię? On odpowiedział: Legion, bo wiele
złych duchów weszło w niego. 31 Te prosiły Jezusa,
żeby im nie kazał odejść do Czeluści. 32 A była tam duża
trzoda świń, pasących się na górze. Prosiły Go więc [złe
duchy], żeby im pozwolił wejść w nie. I pozwolił im. 33 Wtedy
złe duchy wyszły z człowieka i weszły w świnie, a trzoda ruszyła
pędem po urwistym zboczu do jeziora i utonęła. 34 Na widok
tego, co zaszło, pasterze uciekli i rozpowiedzieli to w mieście i po
zagrodach. 35 Ludzie wyszli zobaczyć, co się stało.
Przyszli do Jezusa i zastali człowieka, z którego wyszły złe
duchy, ubranego i przy zdrowych zmysłach, siedzącego u nóg
Jezusa. Strach ich ogarnął. 36 A ci, którzy
wiedzieli, opowiedzieli im, w jaki sposób opętany został
uzdrowiony. 37 Wtedy cała ludność okoliczna Gergezeńczyków
prosiła Go, żeby odszedł od nich, ponieważ wielkim strachem byli
przejęci. On więc wsiadł do łodzi i odpłynął z powrotem. 38
Człowiek zaś, z którego wyszły złe duchy, prosił Go,
żeby mógł zostać przy Nim. Lecz [Jezus] odprawił go słowami:
39 Wracaj do domu i opowiadaj wszystko, co Bóg
uczynił z tobą. Poszedł więc i głosił po całym mieście wszystko, co
Jezus mu uczynił. 40 Gdy Jezus powrócił, tłum
przyjął Go z radością, bo wszyscy Go wyczekiwali. 41 A oto
przyszedł człowiek, imieniem Jair, który był przełożonym
synagogi. Upadł Jezusowi do nóg i prosił Go, żeby zaszedł do
jego domu. 42 Miał bowiem córkę jedynaczkę, liczącą
około dwunastu lat, która była bliska śmierci. Gdy Jezus tam
szedł, tłumy napierały na Niego. 43 A pewna kobieta od
dwunastu lat cierpiała na upływ krwi; całe swe mienie wydała na
lekarzy, a żaden nie mógł jej uleczyć. 44 Podeszła
z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza, a natychmiast ustał jej
upływ krwi. 45 Lecz Jezus zapytał: Kto się Mnie dotknął?
Gdy wszyscy się wypierali, Piotr powiedział: Mistrzu, to tłumy
zewsząd Cię otaczają i ściskają. 46 Lecz Jezus rzekł: Ktoś
się Mnie dotknął, bo poznałem, że moc wyszła ode Mnie. 47 Wtedy
kobieta, widząc, że się nie ukryje, zbliżyła się drżąca i upadłszy
przed Nim opowiedziała wobec całego ludu, dlaczego się Go dotknęła i
jak natychmiast została uleczona. 48 Jezus rzekł do niej:
Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju! 49 Gdy
On jeszcze mówił, przyszedł ktoś z domu przełożonego synagogi
i oznajmił: Twoja córka umarła, nie trudź już Nauczyciela! 50
Lecz Jezus, słysząc to, rzekł: Nie bój się; wierz tylko,
a będzie ocalona. 51 Gdy przyszedł do domu, nie pozwolił
nikomu wejść z sobą, oprócz Piotra, Jakuba i Jana oraz ojca i
matki dziecka. 52 A wszyscy płakali i żałowali jej. Lecz
On rzekł: Nie płaczcie, bo nie umarła, tylko śpi. 53 I
wyśmiewali Go, wiedząc, że umarła. 54 On zaś ująwszy ją za
rękę rzekł głośno: Dziewczynko, wstań! 55 Duch jej
powrócił, i zaraz wstała. Polecił też, aby jej dano jeść. 56
Rodzice jej osłupieli ze zdumienia, lecz On przykazał im, żeby
nikomu nie mówili o tym, co się stało.
9
1 Wtedy zwołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad
wszystkimi złymi duchami i władzę leczenia chorób. 2 I
wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych. 3
Mówił do nich: Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani
torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy; nie miejcie też po
dwie suknie! 4 Gdy do jakiego domu wejdziecie, tam
pozostańcie i stamtąd będziecie wychodzić. 5 Jeśli was
gdzie nie przyjmą, wyjdźcie z tego miasta i strząśnijcie proch z nóg
waszych na świadectwo przeciwko nim! 6 Wyszli więc i
chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie. 7
O wszystkich tych wydarzeniach usłyszał również
tetrarcha Herod i był zaniepokojony. Niektórzy bowiem mówili,
że Jan powstał z martwych; 8 inni, że Eliasz się zjawił;
jeszcze inni, że któryś z dawnych proroków
zmartwychwstał. 9 Lecz Herod mówił: Jana ja ściąć
kazałem. Któż więc jest Ten, o którym takie rzeczy
słyszę? I chciał Go zobaczyć. 10 Gdy Apostołowie wrócili,
opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali. Wtedy wziął ich z sobą i udał
się osobno w okolicę miasta, zwanego Betsaidą. 11 Lecz
tłumy dowiedziały się o tym i poszły za Nim. On je przyjął i mówił
im o królestwie Bożym, a tych, którzy leczenia
potrzebowali, uzdrawiał. 12 Dzień począł się chylić ku
wieczorowi. Wtedy przystąpiło do Niego Dwunastu mówiąc: Odpraw
tłum; niech idą do okolicznych wsi i zagród, gdzie znajdą
schronienie i żywność, bo jesteśmy tu na pustkowiu. 13 Lecz
On rzekł do nich: Wy dajcie im jeść! Oni odpowiedzieli: Mamy tylko
pięć chlebów i dwie ryby; chyba że pójdziemy i nakupimy
żywności dla wszystkich tych ludzi. 14 Było bowiem około
pięciu tysięcy mężczyzn. Wtedy rzekł do swych uczniów: Każcie
im rozsiąść się gromadami mniej więcej po pięćdziesięciu! 15
Uczynili tak i rozmieścili wszystkich. 16 A On wziął
te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy
błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali ludowi. 17
Jedli i nasycili się wszyscy, i zebrano jeszcze dwanaście
koszów ułomków, które im zostały. 18 Gdy
raz modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił
się do nich z zapytaniem: Za kogo uważają Mnie tłumy? 19 Oni
odpowiedzieli: Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni
mówią, że któryś z dawnych proroków
zmartwychwstał. 20 Zapytał ich: A wy za kogo Mnie
uważacie? Piotr odpowiedział: Za Mesjasza Bożego. 21 Wtedy
surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili.
22 I dodał: Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie
odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie;
będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie. 23 Potem
mówił do wszystkich: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się
zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech
Mnie naśladuje! 24 Bo kto chce zachować swoje życie,
straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. 25
Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a
siebie zatraci lub szkodę poniesie? 26 Kto się bowiem Mnie
i słów moich zawstydzi, tego Syn Człowieczy wstydzić się
będzie, gdy przyjdzie w swojej chwale oraz w chwale Ojca i świętych
aniołów. 27 Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy
z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo
Boże. 28 W jakieś osiem dni po tych mowach wziął z sobą
Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. 29
Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego
odzienie stało się lśniąco białe. 30 A oto dwóch
mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. 31
Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu,
którego miał dokonać w Jerozolimie. 32 Tymczasem
Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego
chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim. 33
Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: Mistrzu,
dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie,
jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Nie wiedział bowiem, co mówi.
34 Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił
ich; zlękli się, gdy [tamci] weszli w obłok. 35 A z obłoku
odezwał się głos: To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!
36 W chwili, gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się
sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie
oznajmiali o tym, co widzieli. 37 Następnego dnia, gdy
zeszli z góry, wielki tłum wyszedł naprzeciw Niego. 38
Naraz ktoś z tłumu zawołał: Nauczycielu, spojrzyj, proszę Cię,
na mego syna; to mój jedynak. 39 A oto duch chwyta
go, tak że nagle krzyczy; targa go tak, że się pieni, i tylko z
trudem odstępuje od niego, męcząc go. 40 Prosiłem Twoich
uczniów, żeby go wyrzucili, ale nie mogli. 41 Na to
Jezus rzekł: O plemię niewierne i przewrotne! Jak długoi jeszcze będę
u was i będę was znosił? Przyprowadź tu swego syna. 42 Gdy
on jeszcze się zbliżał, zły duch porwał go i zaczął targać. Jezus
rozkazał surowo duchowi nieczystemu, uzdrowił chłopca i oddał go jego
ojcu. 43 A wszyscy osłupieli ze zdumienia nad wielkością
Boga. Gdy tak wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich Jego czynów,
Jezus powiedział do swoich uczniów: 44 Weźcie wy
sobie dobrze do serca te właśnie słowa: Syn Człowieczy będzie wydany
w ręce ludzi. 45 Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia;
było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać
Go o nie. 46 Przyszła im też myśl, kto z nich jest
największy. 47 Lecz Jezus, znając myśli ich serca, wziął
dziecko, postawił je przy sobie 48 i rzekł do nich: Kto
przyjmie to dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmie,
przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto bowiem jest najmniejszy
wśród was wszystkich, ten jest wielki. 49 Wtedy
przemówił Jan: Mistrzu, widzieliśmy kogoś, jak w imię Twoje
wypędzał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodzi z nami. 50
Lecz Jezus mu odpowiedział: Nie zabraniajcie; kto bowiem nie
jest przeciwko wam, ten jest z wami. 51 Gdy dopełnił się
czas Jego wzięcia [z tego świata], postanowił udać się do Jerozolimy
52 i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w
drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu
przygotować pobyt. 53 Nie przyjęto Go jednak, ponieważ
zmierzał do Jerozolimy. 54 Widząc to, uczniowie Jakub i
Jan rzekli: Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i
zniszczył ich? 55 Lecz On odwróciwszy się zabronił
im. 56 I udali się do innego miasteczka. 57 A
gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: Pójdę za Tobą,
dokądkolwiek się udasz! 58 Jezus mu odpowiedział: Lisy
mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma
miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć. 59 Do innego
rzekł: Pójdź za Mną! Ten zaś odpowiedział: Panie, pozwól
mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca! 60 Odparł
mu: Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo
Boże! 61 Jeszcze inny rzekł: Panie, chcę pójść za
Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu! 62
Jezus mu odpowiedział: Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a
wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego.
10
1 Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu
dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego
miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. 2 Powiedział
też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało;
proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje
żniwo. 3 Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. 4
Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i
nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! 5 Gdy do jakiego domu
wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! 6
Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój
spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. 7 W tym
samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik
na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. 8 Jeśli
do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą;
9 uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie
im: Przybliżyło się do was królestwo Boże. 10 Lecz
jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na
jego ulice i powiedzcie: 11 Nawet proch, który z
waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to
wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. 12 Powiadam
wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu. 13
Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze
i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno
by się nawróciły, siedząc w worze pokutnym i w popiele. 14
Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam. 15
A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do
otchłani zejdziesz! 16 Kto was słucha, Mnie słucha, a kto
wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który
Mnie posłał. 17 Wróciło siedemdziesięciu dwóch
z radością mówiąc: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet
złe duchy nam się poddają. 18 Wtedy rzekł do nich:
Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. 19 Oto
dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze
przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. 20 Jednak nie z tego
się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze
imiona zapisane są w niebie. 21 W tej właśnie chwili Jezus
rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie
nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a
objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje
upodobanie. 22 Ojciec mój przekazał Mi wszystko.
Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec,
tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. 23 Potem zwrócił
się do samych uczniów i rzekł: Szczęśliwe oczy, które
widzą to, co wy widzicie. 24 Bo powiadam wam: Wielu
proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy
widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli.
25 A oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na
próbę, zapytał: Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie
wieczne? 26 Jezus mu odpowiedział: Co jest napisane w
Prawie? Jak czytasz? 27 On rzekł: Będziesz miłował Pana,
Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i
całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. 28
Jezus rzekł do niego: Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz
żył. 29 Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa:
A kto jest moim bliźnim? 30 Jezus nawiązując do tego,
rzekł: Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w
ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze
rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. 31
Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i
minął. 32 Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i
zobaczył go, minął. 33 Pewien zaś Samarytanin, będąc w
podróży, przechodził również obok niego. Gdy go
zobaczył, wzruszył się głęboko: 34 podszedł do niego i
opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na
swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. 35
Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł:
Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy
będę wracał. 36 Któryż z tych trzech okazał się,
według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?
37 On odpowiedział: Ten, który mu okazał
miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie! 38 W
dalszej ich podróży przyszedł do jednej wsi. Tam pewna
niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. 39 Miała
ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i
przysłuchiwała się Jego mowie. 40 Natomiast Marta uwijała
się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła:
Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy
usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. 41 A Pan jej
odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, 42
a potrzeba <mało albo> tylko jednego. Maria obrała
najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.
11
1
Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył
ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: Panie, naucz nas się
modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów. 2 A On
rzekł do nich: Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się
święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! 3
Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień 4 i
przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam
zawinił; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie. 5 Dalej mówił
do nich: Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o
północy i powie mu: Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, 6
bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam,
co mu podać. 7 Lecz tamten odpowie z wewnątrz: Nie
naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną
w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie. 8 Mówię
wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego
przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.
9 Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie,
a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. 10 Każdy bowiem,
kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. 11
Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb,
czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? 12
Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? 13 Jeśli
więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom,
o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy
Go proszą. 14 Raz wyrzucał złego ducha [u tego], który
był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy
były zdumione. 15 Lecz niektórzy z nich rzekli:
Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy. 16
Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od
Niego znaku z nieba. 17 On jednak, znając ich myśli, rzekł
do nich: Każde królestwo wewnętrznie skłócone
pustoszeje i dom na dom się wali. 18 Jeśli więc i szatan z
sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo?
Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. 19
Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo
je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. 20
A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie
przyszło już do was królestwo Boże. 21 Gdy mocarz
uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. 22
Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze
całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. 23
Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze
Mną, rozprasza. 24 Gdy duch nieczysty opuści człowieka,
błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie
znajduje, mówi: Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem. 25
Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. 26
Wtedy idzie i bierze siedem innych duchów złośliwszych
niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy owego
człowieka staje się gorszy niż poprzedni. 27 Gdy On to
mówił, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego:
Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które
ssałeś. 28 Lecz On rzekł: Owszem, ale przecież
błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je.
29 A gdy tłumy się gromadziły, zaczął mówić: To
plemię jest plemieniem przewrotnym. żąda znaku, ale żaden znak nie
będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. 30 Jak bowiem
Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn
Człowieczy dla tego plemienia. 31 Królowa z
Południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi
ich; ponieważ ona przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości
Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. 32 Ludzie
z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je;
ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto
tu jest coś więcej niż Jonasz. 33 Nikt nie zapala światła
i nie stawia go w ukryciu ani pod korcem, lecz na świeczniku, aby
jego blask widzieli ci, którzy wchodzą. 34 Światłem
ciała jest twoje oko. Jeśli twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało
będzie w świetle. lecz jeśli jest chore, ciało twoje będzie również
w ciemności. 35 Patrz więc, żeby światło, które
jest w tobie, nie było ciemnością. 36 Jeśli zatem całe
twoje ciało będzie w świetle, nie mając w sobie nic ciemnego, całe
będzie w świetle, jak gdyby światło oświecało cię swym blaskiem. 37
Gdy jeszcze mówił, zaprosił Go pewien faryzeusz do
siebie na obiad. Poszedł więc i zajął miejsce za stołem. 38 Lecz
faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk
przed posiłkiem. 39 Na to rzekł Pan do niego: Właśnie wy,
faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a
wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. 40
Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił
także wnętrza? 41 Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na
jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste. 42 Lecz
biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z
wszelkiego rodzaju jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą.
Tymczasem to należało czynić, i tamtego nie opuszczać. 43 Biada
wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i
pozdrowienia na rynku. 44 Biada wam, bo jesteście jak
groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą. 45
Wtedy odezwał się do Niego jeden z uczonych w Prawie:
Nauczycielu, tymi słowami nam też ubliżasz. 46 On odparł:
I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo wkładacie na ludzi ciężary nie do
uniesienia, a sami jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie.
47 Biada wam, ponieważ budujecie grobowce prorokom, a wasi
ojcowie ich zamordowali. 48 A tak jesteście świadkami i
przytakujecie uczynkom waszych ojców, gdyż oni ich
pomordowali, a wy im wznosicie grobowce. 49 Dlatego też
powiedziała Mądrość Boża: Poślę do nich proroków i apostołów,
a z nich niektórych zabiją i prześladować będą. 50 Tak
na tym plemieniu będzie pomszczona krew wszystkich proroków,
która została przelana od stworzenia świata, 51 od
krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który zginął między ołtarzem
a przybytkiem. Tak, mówię wam, na tym plemieniu będzie
pomszczona. 52 Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście
klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy
wejść chcieli. 53 Gdy wyszedł stamtąd, uczeni w Piśmie i
faryzeusze poczęli gwałtownie nastawać na Niego i wypytywać Go o
wiele rzeczy. 54 Czyhali przy tym, żeby go podchwycić na
jakimś słowie.
12
1 Kiedy wielotysięczne tłumy zebrały się koło Niego, tak
że jedni cisnęli się na drugich, zaczął mówić najpierw do
swoich uczniów: Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy
faryzeuszów. 2 Nie ma bowiem nic ukrytego, co by
nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. 3
Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie
słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach.
4 Lecz mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie
się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić
nie mogą. 5 Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie
się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak,
mówię wam: Tego się bójcie! 6 Czyż nie
sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich
nie jest zapomniany w oczach Bożych. 7 U was zaś nawet
włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się:
jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. 8 A powiadam
wam: Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn
Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych; 9 a kto
się Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprę się i Ja wobec aniołów
Bożych. 10 Każdemu, kto mówi jakieś słowo przeciw
Synowi Człowieczemu, będzie przebaczone, lecz temu, kto bluźni
przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie przebaczone. 11 Kiedy
was ciągać będą do synagog, urzędów i władz, nie martwcie się,
w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić,
12 bo Duch Święty nauczy was w tej właśnie godzinie, co
należy powiedzieć. 13 Wtedy ktoś z tłumu rzekł do Niego:
Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną
spadkiem. 14 Lecz On mu odpowiedział: Człowieku, któż
Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? 15 Powiedział
też do nich: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet
gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego
mienia. 16 I opowiedział im przypowieść: Pewnemu zamożnemu
człowiekowi dobrze obrodziło pole. 17 I rozważał sam w
sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. 18
I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe
i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. 19 I powiem
sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone;
odpoczywaj, jedz, pij i używaj! 20 Lecz Bóg rzekł
do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie;
komu więc przypadnie to, coś przygotował? 21 Tak dzieje
się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed
Bogiem. 22 Potem rzekł do swoich uczniów: Dlatego
powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o życie, co macie jeść, ani
o ciało, czym macie się przyodziać. 23 życie bowiem więcej
znaczy niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie. 24 Przypatrzcie
się krukom: nie sieją ani żną; nie mają piwnic ani spichrzów,
a Bóg je żywi. O ileż ważniejsi jesteście wy niż ptaki! 25
Któż z was przy całej swej trosce może choćby chwilę
dołożyć do wieku swego życia? 26 Jeśli więc nawet drobnej
rzeczy [uczynić] nie możecie, to czemu zbytnio troszczycie się o
inne? 27 Przypatrzcie się liliom, jak rosną: nie pracują i
nie przędą. A powiadam wam: Nawet Salomon w całym swym przepychu nie
był tak ubrany jak jedna z nich. 28 Jeśli więc ziele na
polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg
tak przyodziewa, o ileż bardziej was, małej wiary! 29 I wy
zatem nie pytajcie, co będziecie jedli i co będziecie pili, i nie
bądźcie o to niespokojni! 30 O to wszystko bowiem
zabiegają narody świata, lecz Ojciec wasz wie, że tego potrzebujecie.
31 Starajcie się raczej o Jego królestwo, a te
rzeczy będą wam dodane. 32 Nie bój się, mała
trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo.
33 Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie
sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w
niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. 34
Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze. 35
Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! 36
A wy [bądźcie] podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy
z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie
i zakołacze. 37 Szczęśliwi owi słudzy, których pan
zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam:
Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im
usługiwał. 38 Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjd
ie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. 39 A to
rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie
złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. 40
Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się
domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. 41 Wtedy Piotr
zapytał: Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do
wszystkich? 42 Pan odpowiedział: Któż jest owym
rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją
służbą, żeby na czas wydzielił jej żywność? 43 Szczęśliwy
ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej
czynności. 44 Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad
całym swoim mieniem. 45 Lecz jeśli sługa ów powie
sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie bić
sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, 46 to
nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o
godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi
wyznaczy mu miejsce. 47 Sługa, który zna wolę swego
pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą,
otrzyma wielką chłostę. 48 Ten zaś, który nie zna
jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu
wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono,
tym więcej od niego żądać będą. 49 Przyszedłem rzucić
ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. 50
Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.
51 Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój?
Nie, powiadam wam, lecz rozłam. 52 Odtąd bowiem pięcioro
będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a
dwoje przeciw trojgu; 53 ojciec przeciw synowi, a syn
przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw
matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej. 54
Mówił także do tłumów: Gdy ujrzycie chmurę
podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: Deszcze idzie. I
tak bywa. 55 A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie:
Będzie upał. I bywa. 56 Obłudnicy, umiecie rozpoznawać
wygląd ziemi i nieba, a jakże obecnego czasu nie rozpoznajecie? 57
I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest
słuszne? 58 Gdy idziesz do urzędu ze swym przeciwnikiem,
staraj się w drodze dojść z nim do zgody, by cię nie pociągnął do
sędziego; a sędzia przekazałby cię dozorcy, dozorca zaś wtrąciłby cię
do więzienia. 59 Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, póki
nie oddasz ostatniego pieniążka.
13
1 W tym samym czasie przyszli niektórzy i donieśli
Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich
ofiar. 2 Jezus im odpowiedział: Czyż myślicie, że ci
Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei,
że to ucierpieli? 3 Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli
się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. 4 Albo
myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w
Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy
Jerozolimy? 5 Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie
nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. 6 I
opowiedział im następującą przypowieść: Pewien człowiek miał drzewo
figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców,
ale nie znalazł. 7 Rzekł więc do ogrodnika: Oto już trzy
lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie
znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia? 8 Lecz
on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię
je i obłożę nawozem; 9 może wyda owoc. A jeśli nie, w
przyszłości możesz je wyciąć. 10 Nauczał raz w szabat w
jednej z synagog. 11 A była tam kobieta, która od
osiemnastu lat miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób
nie mogła się wyprostować. 12 Gdy Jezus ją zobaczył,
przywołał ją i rzekł do niej: Niewiasto, jesteś wolna od swej
niemocy. 13 Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała
się i chwaliła Boga. 14 Lecz przełożony synagogi, oburzony
tym, że Jezus w szabat uzdrowił, rzekł do ludu: Jest sześć dni, w
których należy pracować. W te więc przychodźcie i leczcie się,
a nie w dzień szabatu! 15 Pan mu odpowiedział: Obłudnicy,
czyż każdy z was nie odwiązuje w szabat wołu lub osła od żłobu i nie
prowadzi, by go napoić? 16 A tej córki Abrahama,
którą szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, nie należało
uwolnić od tych więzów w dzień szabatu? 17 Na te
słowa wstyd ogarnął wszystkich Jego przeciwników, a lud cały
cieszył się ze wszystkich wspaniałych czynów, dokonywanych
przez Niego. 18 Mówił więc: Do czego podobne jest
królestwo Boże i z czym mam je porównać? 19
Podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i
posadził w swoim ogrodzie. Wyrosło i stało się wielkim drzewem, tak
że ptaki powietrzne gnieździły się na jego gałęziach. 20 I
mówił dalej: Z czym mam porównać królestwo Boże?
21 Podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta
wzięł i włożyła w trzy miary mąki, aż wszystko się zakwasiło. 22
Tak nauczając, szedł przez miasta i wsie i odbywał swą podróż
do Jerozolimy. 23 Raz ktoś Go zapytał: Panie, czy tylko
nieliczni będą zbawieni? On rzekł do nich: 24 Usiłujcie
wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało
wejść, a nie będą mogli. 25 Skoro Pan domu wstanie i drzwi
zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi
i wołać: Panie, otwórz nam! lecz On wam odpowie: Nie wiem,
skąd jesteście. 26 Wtedy zaczniecie mówić: Przecież
jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś. 27
Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście.
Odstąpcie ode Mnie wszyscy opuszczający się niesprawiedliwości! 28
Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie
Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie
Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. 29 Przyjdą ze
wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w
królestwie Bożym. 30 Tak oto są ostatni, którzy
będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi. 31
W tym czasie przyszli niektórzy faryzeusze i rzekli Mu:
Wyjdź i uchodź stąd, bo Herod chce Cię zabić. 32 Lecz On
im odpowiedział: Idźcie i powiedzcie temu lisowi: Oto wyrzucam złe
duchy i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia będę u
kresu. 33 Jednak dziś, jutro i pojutrze muszę być w
drodze, bo rzecz niemożliwa, żeby prorok zginął poza Jerozolimą. 34
Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz
tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem
zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie
chcieliście. 35 Oto dom wasz [tylko] dla was pozostanie.
Albowiem powiadam wam, nie ujrzycie Mnie, aż <nadejdzie czas, gdy>
powiecie: Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie.
14
1 Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy
faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. 2
A oto zjawił się przed Nim pewien człowiek chory na wodną
puchlinę. 3 Wtedy Jezus zapytał uczonych w Prawie i
faryzeuszów: Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie? 4
Lecz oni milczeli. On zaś dotknął go, uzdrowił i odprawił. 5
A do nich rzekł: Któż z was, jeśli jego syn albo wół
wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz, nawet w dzień szabatu? 6
I nie mogli mu na to odpowiedzieć. 7 Potem
opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze
miejsca wybierali. Tak mówił do nich: 8 Jeśli cię
kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś
znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. 9 Wówczas
przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: Ustąp temu miejsca;
i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. 10 Lecz gdy
będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy
przyjdzie gospodarz i powie ci: Przyjacielu, przesiądź się wyżej; i
spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników.
11 Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto
się poniża, będzie wywyższony. 12 Do tego zaś, który
Go zaprosił, rzekł: Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj
swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych
sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś
odpłatę. 13 Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś
ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. 14 A będziesz
szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę
bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych. 15
Słysząc to, jeden ze współbiesiadników rzekł do
Niego: Szczęśliwy jest ten, kto będzie ucztował w królestwie
Bożym. 16 Jezus mu odpowiedział: Pewien człowiek wyprawił
wielką ucztę i zaprosił wielu. 17 Kiedy nadszedł czas
uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo
już wszystko jest gotowe. 18 Wtedy zaczęli się wszyscy
jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: Kupiłem pole,
muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za
usprawiedliwionego. 19 Drugi rzekł: Kupiłem pięć par wołów
i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za
usprawiedliwionego. 20 Jeszcze inny rzekł: Poślubiłem żonę
i dlatego nie mogę przyjść. 21 Sługa powrócił i
oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze:
Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich,
ułomnych, niewidomych i chromych. 22 Sługa oznajmił:
Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce. 23 Na
to pan rzekł do sługi: Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do
wejścia, aby mój dom był zapełniony. 24 Albowiem
powiadam wam: żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie
skosztuje mojej uczty. 25 A szły z Nim wielkie tłumy. On
zwrócił się i rzekł do nich: 26 Jeśli kto
przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i
dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim
uczniem. 27 Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten
nie może być moim uczniem. 28 Bo któż z was, chcąc
zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków,
czy ma na wykończenie? 29 Inaczej, gdyby założył
fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to,
zaczęliby drwić z niego: 30 Ten człowiek zaczął budować, a
nie zdołał wykończyć. 31 Albo który król,
mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie
usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może
stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga
przeciw niemu? 32 Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy
tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. 33 Tak
więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie
może być moim uczniem. 34 Dobra jest sól; lecz
jeśli nawet sól smak swój utraci, to czymże ją
zaprawić? 35 Nie nadaje się ani do ziemi, ani do nawozu;
precz się ją wyrzuca. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha.
15
1 Zbliżali się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby
Go słuchać. 2 Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie.
Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. 3 Opowiedział
im wtedy następującą przypowieść: 4 Któż z was, gdy
ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu
dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? 5
A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona 6 i
wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi
im: Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła.
7 Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z
jednego grzesznika, który się nawraca, niż z
dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie
potrzebują nawrócenia. 8 Albo jeśli jakaś kobieta,
mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła,
nie wymiata z domu i nie szuka staranne, aż ją znajdzie. 9 A
znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi:
Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam. 10
Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych
z jednego grzesznika, który się nawraca. 11 Powiedział
też: Pewien człowiek miał dwóch synów. 12 Młodszy
z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, która na
mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich. 13 Niedługo
potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i
tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. 14 A
gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam
zaczął cierpieć niedostatek. 15 Poszedł i przystał do
jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby
pasł świnie. 16 Pragnął on napełnić swój żołądek
strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie
dawał. 17 Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników
mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. 18
Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze,
zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; 19 już nie
jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z
najemników. 20 Wybrał się więc i poszedł do swojego
ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się
głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował
go. 21 A syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw
Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim
synem. 22 Lecz ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście
szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na
rękę i sandały na nogi. 23 Przyprowadźcie utuczone cielę i
zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, 24 ponieważ ten
mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł
się. I zaczęli się bawić. 25 Tymczasem starszy jego syn
przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i
tańce. 26 Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma
znaczyć. 27 Ten mu rzekł: Twój brat powrócił,
a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go
zdrowego. 28 Na to rozgniewał się i nie chciał wejść;
wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. 29 Lecz on
odpowiedzał ojcu: Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem
twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił
z przyjaciółmi. 30 Skoro jednak wrócił ten
syn twój, który roztrwonił twój majątek z
nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę. 31 Lecz
on mu odpowiedział: Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i
wszystko moje do ciebie należy. 32 A trzeba się weselić i
cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów
ożył, zaginął a odnalazł się.
16
1 Powiedział też do uczniów: Pewien bogaty człowiek
miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego
majątek. 2 Przywołał go do siebie i rzekł mu: Cóż
to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz
mógł być rządcą. 3 Na to rządca rzekł sam do
siebie: Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu?
Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. 4 Wiem, co uczynię,
żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z
zarządu. 5 Przywołał więc do siebie każdego z dłużników
swego pana i zapytał pierwszego: Ile jesteś winien mojemu panu? 6
Ten odpowiedział: Sto beczek oliwy. On mu rzekł: Weź swoje
zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt. 7 Następnie
pytał drugiego: A ty ile jesteś winien? Ten odrzekł: Sto korcy
pszenicy. Mówi mu: Weź swoje zobowiązanie i napisz:
osiemdziesiąt. 8 Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że
roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w
stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości. 9 Ja
też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą
mamoną, aby gdy /wszystko/ się skończy, przyjęto was do wiecznych
przybytków. 10 Kto w drobnej rzeczy jest wierny,
ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest
nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. 11 Jeśli
więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni,
prawdziwe dobro kto wam powierzy? 12 Jeśli w zarządzie
cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze? 13
żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego
będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał,
a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie. 14 Słuchali
tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z
Niego. 15 Powiedział więc do nich: To wy właśnie wobec
ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To
bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w
oczach Bożych. 16 Aż do Jana sięgało Prawo i Prorocy;
odtąd głosi się Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, i każdy
gwałtem wdziera się do niego. 17 Lecz łatwiej niebo i
ziemia przeminą, niż żeby jedna kreska miała odpaść z Prawa. 18
Każdy, kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia
cudzołóstwo; i kto oddaloną przez męża bierze za żonę,
popełnia cudzołóstwo. 19 żył pewien człowiek
bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień
świetnie się bawił. 20 U bramy jego pałacu leżał żebrak
okryty wrzodami, imieniem Łazarz. 21 Pragnął on nasycić
się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały
jego wrzody. 22 Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na
łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. 23 Gdy
w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka
Abrahama i Łazarza na jego łonie. 24 I zawołał: Ojcze
Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego
palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie
cierpię w tym płomieniu. 25 Lecz Abraham odrzekł:
Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz
przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki
cierpisz. 26 A prócz tego między nami a wami zionie
ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie
może ani stamtąd do nas się przedostać. 27 Tamten rzekł:
Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. 28 Mam
bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli
na to miejsce męki. 29 Lecz Abraham odparł: Mają Mojżesza
i Proroków, niechże ich słuchają. 30 Nie, ojcze
Abrahamie - odrzekł tamten - lecz gdyby kto z umarłych poszedł do
nich, to się nawrócą. 31 Odpowiedział mu: Jeśli
Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych
powstał, nie uwierzą.
17
1 Rzekł znowu do swoich uczniów: Niepodobna, żeby
nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego
przychodzą. 2 Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień
młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być
powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie. 3
Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje,
przebacz mu. 4 I jeśliby siedem razy na dzień zawinił
przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc:
żałuję tego, przebacz mu. 5 Apostołowie prosili Pana:
Przymnóż nam wiary. 6 Pan rzekł: Gdybyście mieli
wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się
z korzeniem i przesadź się w morze, a byłaby wam posłuszna. 7
Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu,
gdy on wróci z pola: Pójdź i siądź do stołu? 8 Czy
nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj
mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił? 9 Czy
dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? 10 Tak
mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy
nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać. 11
Zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i
Galilei. 12 Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw
Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka 13 i
głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. 14 Na
ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli,
zostali oczyszczeni. 15 Wtedy jeden z nich widząc, że jest
uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, 16 upadł
na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. 17
Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych?
Gdzie jest dziewięciu? 18 żaden się nie znalazł, który
by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. 19
Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła. 20
Zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo
Boże, odpowiedział im: Królestwo Boże nie przyjdzie
dostrzegalnie; 21 i nie powiedzą: Oto tu jest albo: Tam.
Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest. 22 Do
uczniów zaś rzekł: Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrzeć
choćby jeden z dni Syna Człowieczego, a nie zobaczycie. 23
Powiedzą wam: Oto tam lub: Oto tu. Nie chodźcie tam i nie
biegnijcie za nimi. 24 Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie,
świeci od jednego krańca widnokręgu aż do drugiego, tak będzie z
Synem Człowieczym w dniu Jego. 25 Wpierw jednak musi wiele
wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie. 26 Jak
działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna
Człowieczego: 27 jedli i pili, żenili się i za mąż
wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; nagle przyszedł
potop i wygubił wszystkich. 28 Podobnie jak działo się za
czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i
budowali, 29 lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy,
spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich; 30 tak
samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi. 31 W
owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie
schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca
do siebie. 32 Przypomnijcie sobie żonę Lota. 33 Kto
będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci,
zachowa je. 34 Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie
na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. 35
Dwie będą mleć razem: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona.
36 Pytali Go: Gdzie, Panie? 37 On im
odpowiedział: Gdzie jest padlina, tam zgromadzą się i sępy.
18
1 Powiedział im też przypowieść o tym, że zawsze powinni
modlić się i nie ustawać: 2 W pewnym mieście żył sędzia,
który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. 3 W
tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z
prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem. 4 Przez
pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się
nie boję ani z ludźmi się nie liczę, 5 to jednak, ponieważ
naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła
bez końca i nie zadręczała mnie. 6 I Pan dodał:
Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. 7 A
Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy
dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? 8
Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn
Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? 9 Powiedział
też do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a
innymi gardzili, tę przypowieść: 10 Dwóch ludzi
przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi
celnik. 11 Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił:
Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści,
cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. 12 Zachowuję post dwa
razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. 13
Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść
ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla
mnie, grzesznika. 14 Powiadam wam: Ten odszedł do domu
usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie
poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony. 15 Przynosili
Mu również niemowlęta, żeby na nie ręce włożył, lecz
uczniowie, widząc to, szorstko zabraniali im. 16 Jezus zaś
przywołał je do siebie i rzekł: Pozwólcie dzieciom przychodzić
do Mnie i nie przeszkadzajcie im: do takich bowiem należy królestwo
Boże. 17 Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie
królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego. 18
Zapytał Go pewien zwierzchnik: Nauczycielu dobry, co mam
czynić, aby osiągnąć życie wieczne? 19 Jezus mu
odpowiedział: Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko
sam Bóg. 20 Znasz przykazania: Nie cudzołóż,
nie zabijaj, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij swego ojca i
matkę. 21 On odrzekł: Od młodości przestrzegałem tego
wszystkiego. 22 Jezus słysząc to, rzekł mu: Jednego ci
jeszcze brak: sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz
miał skarb w niebie; potem przyjdź i chodź ze Mną. 23 Gdy
to usłyszał, mocno się zasmucił, gdyż był bardzo bogaty. 24
Jezus zobaczywszy go /takim/ rzekł: Jak trudno bogatym wejść do
królestwa Bożego. 25 Łatwiej jest wielbłądowi
przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa
Bożego. 26 Zapytali ci, którzy to słyszeli: Któż
więc może być zbawiony? 27 Jezus odpowiedział: Co
niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga. 28 Wówczas
Piotr rzekł: Oto my opuściliśmy swoją własność i poszliśmy za Tobą.
29 On im odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie
opuszcza domu albo żony, braci, rodziców albo dzieci dla
królestwa Bożego, żeby 30 nie otrzymał daleko
więcej w tym czasie, a w wieku przyszłym - życia wiecznego. 31
Potem wziął Dwunastu i powiedział do nich: Oto idziemy do
Jerozolimy i spełni się wszystko, co napisali prorocy o Synu
Człowieczym. 32 Zostanie wydany w ręce pogan, będzie
wyszydzony, zelżony i opluty; 33 ubiczują Go i zabiją, a
trzeciego dnia zmartwychwstanie. 34 Oni jednak nic z tego
nie zrozumieli. Rzecz ta była zakryta przed nimi i nie pojmowali
tego, o czym była mowa. 35 Kiedy zbliżał się do Jerycha,
jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał. 36 Gdy
usłyszał, że tłum przeciąga, dowiadywał się, co się dzieje. 37
Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi. 38 Wtedy
zaczął wołać: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! 39 Ci,
co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze
głośniej wołał: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! 40
Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się
zbliżył, zapytał go: 41 Co chcesz, abym ci uczynił?
Odpowiedział: Panie, żebym przejrzał. 42 Jezus mu odrzekł:
Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła. 43 Natychmiast
przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który
to widział, oddał chwałę Bogu.
19
1 Potem wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. 2
A /był tam/ pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik
celników i bardzo bogaty. 3 Chciał on koniecznie
zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu,
gdyż był niskiego wzrostu. 4 Pobiegł więc naprzód i
wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał
przechodzić. 5 Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał
w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem
dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. 6 Zeszedł więc z
pośpiechem i przyjął Go rozradowany. 7 A wszyscy, widząc
to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę. 8 Lecz
Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję
ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie.
9 Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się
udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. 10 Albowiem
Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło. 11 Gdy
słuchali tych rzeczy, dodał jeszcze przypowieść, dlatego że był
blisko Jerozolimy, a oni myśleli, że królestwo Boże zaraz się
zjawi. 12 Mówił więc: Pewien człowiek szlachetnego
rodu udał się w kraj daleki, aby uzyskać dla siebie godność królewską
i wrócić. 13 Przywołał więc dziesięciu sług swoich,
dał im dziesięć min i rzekł do nich: Zarabiajcie nimi, aż wrócę.
14 Ale jego współobywatele nienawidzili go i
wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: Nie chcemy, żeby ten
królował nad nami. 15 Gdy po otrzymaniu godności
królewskiej wrócił, kazał przywołać do siebie te sługi,
którym dał pieniądze, aby się dowiedzieć, co każdy zyskał. 16
Stawił się więc pierwszy i rzekł: Panie, twoja mina
przysporzyła dziesięć min. 17 Odpowiedział mu: Dobrze,
sługo dobry; ponieważ w dobrej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj
władzę nad dziesięciu miastami. 18 Także drugi przyszedł i
rzekł: Panie, twoja mina przyniosła pięć min. 19 Temu też
powiedział: I ty miej władzę nad pięciu miastami. 20 Następny
przyszedł i rzekł: Panie, tu jest twoja mina, którą trzymałem
zawiniętą w chustce. 21 Lękałem się bowiem ciebie, bo
jesteś człowiekiem surowym: chcesz brać, czegoś nie położył, i żąć,
czegoś nie posiał. 22 Odpowiedział mu: Według słów
twoich sądzę cię, zły sługo. Wiedziałeś, że jestem człowiekiem
surowym: chcę brać, gdzie nie położyłem, i żąć, gdziem nie posiał. 23
Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie
byłbym je z zyskiem odebrał. 24 Do obecnych zaś rzekł:
Odbierzcie mu minę i dajcie temu, który ma dziesięć min. 25
Odpowiedzieli mu: Panie, ma już dziesięć min. 26 Powiadam
wam: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą
nawet to, co ma. 27 Tych zaś przeciwników moich,
którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu
i pościnajcie w moich oczach. 28 Po tych słowach ruszył na
przedzie, zdążając do Jerozolimy. 29 Gdy przyszedł w
pobliże Betfage i Betanii, do góry zwanej Oliwną, wysłał dwóch
spośród uczniów, 30 mówiąc: Idźcie do
wsi, która jest naprzeciwko, a wchodząc do niej, znajdziecie
oślę uwiązane, którego jeszcze nikt nie dosiadł. Odwiążcie je
i przyprowadźcie tutaj. 31 A gdyby was kto pytał: Dlaczego
odwiązujecie?, tak powiecie: Pan go potrzebuje. 32 Wysłani
poszli i znaleźli wszystko tak, jak im powiedział. 33 A
gdy odwiązywali oślę, zapytali ich jego właściciele: Czemu
odwiązujecie oślę? 34 Odpowiedzieli: Pan go potrzebuje. 35
I przyprowadzili je do Jezusa, a zarzuciwszy na nie swe
płaszcze, wsadzili na nie Jezusa. 36 Gdy jechał, słali swe
płaszcze na drodze. 37 Zbliżał się już do zboczy Góry
Oliwnej, kiedy całe mnóstwo uczniów poczęło wielbić
radośnie Boga za wszystkie cuda, które widzieli. 38 I
wołali głośno: Błogosławiony Król, który przychodzi w
imię Pańskie. Pokój w niebie i chwała na wysokościach. 39
Lecz niektórzy faryzeusze spośród tłumu rzekli do
Niego: Nauczycielu, zabroń tego swoim uczniom. 40 Odrzekł:
Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą. 41 Gdy
był już blisko, na widok miasta zapłakał nad nim 42 i
rzekł: O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi. Ale
teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. 43 Bo
przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem,
oblegną cię i ścisną zewsząd. 44 Powalą na ziemię ciebie i
twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za
to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia. 45 Potem
wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. 46
Mówił do nich: Napisane jest: Mój dom będzie
domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców.
47 I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i
uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie. 48
Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczynić, cały lud bowiem
słuchał Go z zapartym tchem.
20
1 Pewnego dnia, kiedy nauczał lud w świątyni i głosił
Dobrą Nowinę, podeszli arcykapłani i uczeni w Piśmie wraz ze
starszymi 2 i zapytali Go: Powiedz nam, jakim prawem to
czynisz albo kto Ci dał tę władzę? 3 Odpowiedział im: Ja
też zadam wam pytanie. Powiedzcie Mi: 4 Czy chrzest Janowy
pochodził z nieba, czy też od ludzi? 5 Oni zastanawiali
się i mówili między sobą: Jeśli powiemy: z nieba, zarzuci nam:
Dlaczego nie uwierzyliście mu? 6 A jeśli powiemy: Od
ludzi, cały lud nas ukamienuje, bo jest przekonany, że Jan był
prorokiem. 7 Odpowiedzieli więc, że nie wiedzą, skąd
pochodził. 8 Wtedy Jezus im rzekł: To i Ja wam nie powiem,
jakim prawem to czynię. 9 I zaczął mówić do ludu tę
przypowieść: Pewien człowiek założył winnicę, oddał ją w dzierżawę
rolnikom i wyjechał na dłuższy czas. 10 W odpowiedniej
porze wysłał sługę do rolników, aby mu oddali jego część z
plonu winnicy. Lecz rolnicy obili go i odesłali z niczym. 11
Ponownie posłał drugiego sługę. Lecz i tego obili, znieważyli i
odesłali z niczym. 12 Posłał jeszcze trzeciego; tego
również pobili do krwi i wyrzucili. 13 Wówczas
rzekł pan winnicy: Co mam począć? Poślę mojego syna ukochanego, chyba
go uszanują. 14 Lecz rolnicy, zobaczywszy go, naradzali
się między sobą mówiąc: To jest dziedzic, zabijmy go, a
dziedzictwo stanie się nasze. 15 I wyrzuciwszy go z
winnicy, zabili. Co więc uczyni z nimi właściciel winnicy? 16
Przyjdzie i wytraci tych rolników, a winnicę da innym.
Gdy to usłyszeli, zawołali: Nie, nigdy! 17 On zaś spojrzał
na nich i rzekł: Cóż więc znaczy to słowo Pisma: Właśnie ten
kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła? 18
Każdy, kto upadnie na ten kamień, rozbije się, a na kogo on
spadnie, zmiażdży go. 19 W tej samej godzinie uczeni w
Piśmie i arcykapłani chcieli koniecznie dostać Go w swoje ręce, lecz
bali się ludu. Zrozumieli bowiem, że przeciwko nim skierował tę
przypowieść. 20 Śledzili Go więc i nasłali na Niego
szpiegów. Ci udawali pobożnych i mieli podchwycić Go w mowie,
aby Go wydać zwierzchności i władzy namiestnika. 21 Zapytali
Go więc: Nauczycielu, wiemy, że słusznie mówisz i uczysz, i
nie masz względu na osobę, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz. 22
Czy wolno nam płacić podatek Cezarowi, czy nie? 23 On
przejrzał ich podstęp i rzekł do nich: 24 Pokażcie Mi
denara. Czyj nosi obraz i napis? Odpowiedzieli: Cezara. 25
Wówczas rzekł do nich: Oddajcie więc Cezarowi to, co
należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga. 26 I nie
mogli podchwycić Go w żadnym słowie wobec ludu. Zmieszani Jego
odpowiedzią, zamilkli. 27 Wówczas podeszło do Niego
kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma
zmartwychwstania, i zagadnęli Go 28 w ten sposób:
Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat, który
miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat weźmie wdowę i niech
wzbudzi potomstwo swemu bratu. 29 Otóż było siedmiu
braci. Pierwszy wziął żonę i umarł bezdzietnie. 30 Wziął
ją drugi, 31 a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie
zostawiwszy dzieci. 32 W końcu umarła ta kobieta. 33
Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną?
Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę. 34 Jezus im
odpowiedział: Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. 35
Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w
świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą,
ani za mąż wychodzić. 36 Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż
są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami
zmartwychwstania. 37 A że umarli zmartwychwstają, to i
Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa "O krzaku", gdy Pana
nazywa Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. 38 Bóg
nie jest [Bogiem] umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla niego
żyją. 39 Na to rzekli niektórzy z uczonych w
Piśmie: Nauczycielu, dobrześ powiedział, 40 bo już o nic
nie śmieli Go pytać. 41 Natomiast On rzekł do nich: Jak
można twierdzić, że Mesjasz jest synem Dawida? 42 Przecież
sam Dawid mówi w Księdze Psalmów: Rzekł Pan do Pana
mego: Siądź po prawicy mojej, 43 aż położę nieprzyjaciół
Twoich jako podnóżek pod Twoje stopy. 44 Dawid
nazywa Go Panem: jak zatem może On być [tylko] jego synem? 45
Gdy cały lud się przysłuchiwał, rzekł do swoich uczniów:
46 Strzeżcie się uczonych w Piśmie, którzy z
upodobaniem chodzą w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia
na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na
ucztach. 47 Objadają oni domy wdów i dla pozoru
długo się modlą. Ci tym surowszy dostaną wyrok.
21
1 Gdy podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali
swe ofiary do skarbony. 2 Zobaczył też, jak uboga jakaś
wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki, 3 i rzekł: Prawdziwie
powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. 4
Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś
z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie. 5
Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest
przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, powiedział: 6
Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie
kamień na kamieniu, który by nie był zwalony. 7 Zapytali
Go: Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to
dziać zacznie? 8 Jezus odpowiedział: Strzeżcie się, żeby
was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą
mówić: Ja jestem oraz: Nadszedł czas. Nie chodźcie za nimi. 9
I nie trwożcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To
najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec. 10 Wtedy
mówił do nich: Powstanie naród przeciw narodowi i
królestwo przeciw królestwu. 11 Będą silne
trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się
straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie. 12 Lecz przed
tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą
was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was
będą do królów i namiestników. 13 Będzie
to dla was sposobność do składania świadectwa. 14 Postanówcie
sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. 15 Ja
bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych
prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się
sprzeciwić. 16 A wydawać was będą nawet rodzice i bracia,
krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią.
17 I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u
wszystkich. 18 Ale włos z głowy wam nie zginie. 19
Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie. 20 Skoro
ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej
spustoszenie jest bliskie. 21 Wtedy ci, którzy będą
w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w
mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach, niech do niego nie
wchodzą! 22 Będzie to bowiem czas pomsty, aby się spełniło
wszystko, co jest napisane. 23 Biada brzemiennym i
karmiącym w owe dni! Będzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na
ten naród: 24 jedni polegną od miecza, a drugich
zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie
deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą. 25 Będą
znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów
bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. 26 Ludzie
mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi.
Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. 27 Wtedy ujrzą
Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. 28
A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście
głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie. 29 I
powiedział im przypowieść: Patrzcie na drzewo figowe i na inne
drzewa. 30 Gdy widzicie, że wypuszczają pączki, sami
poznajecie, że już blisko jest lato. 31 Tak i wy, gdy
ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, iż blisko jest królestwo
Boże. 32 Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to
pokolenie, aż się wszystko stanie. 33 Niebo i ziemia
przeminą, ale moje słowa nie przeminą. 34 Uważajcie na
siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa,
pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was
znienacka, 35 jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na
wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. 36 Czuwajcie
więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego
wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym. 37
Przez dzień nauczał Jezus w świątyni, wieczorem zaś wychodził i
noce spędzał na górze zwanej Oliwną. 38 A rano cały
lud śpieszył do Niego, aby Go słuchać w świątyni.
22
1 Nadchodziła uroczystość Przaśników, tak zwana
Pascha. 2 Arcykapłani i uczeni w Piśmie szukali sposobu,
jak by Go zabić, gdyż bali się ludu. 3 Wtedy szatan wszedł
w Judasza, zwanego Iskariotą, który był jednym z Dwunastu. 4
Poszedł więc i umówił się z arcykapłanami i dowódcami
straży, jak ma im Go wydać. 5 Ucieszyli się i ułożyli się
z nim, że dadzą mu pieniądze. 6 On zgodził się i szukał
sposobności, żeby im Go wydać bez wiedzy tłumu. 7 Tak
nadszedł dzień Przaśników, w którym należało ofiarować
Paschę. 8 Jezus posłał Piotra i Jana z poleceniem: Idźcie
i przygotujcie nam Paschę, byśmy mogli ją spożyć. 9 Oni Go
zapytali: Gdzie chcesz, abyśmy ją przygotowali? 10 Odpowiedział
im: Oto gdy wejdziecie do miasta, spotka się z wami człowiek niosący
dzban wody. Idźcie za nim do domu, do którego wejdzie, 11
i powiecie gospodarzowi: Nauczyciel pyta cię: Gdzie jest izba,
w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami? 12
On wskaże wam salę dużą, usłaną; tam przygotujecie. 13 Oni
poszli, znaleźli tak, jak im powiedział, i przygotowali Paschę. 14
A gdy nadeszła pora, zajął miejsce u stołu i Apostołowie z Nim.
15 Wtedy rzekł do nich: Gorąco pragnąłem spożyć Paschę z
wami, zanim będę cierpiał. 16 Albowiem powiadam wam: Już
jej spożywać nie będę, aż się spełni w królestwie Bożym. 17
Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie rzekł:
Weźcie go i podzielcie między siebie; 18 albowiem powiadam
wam: odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie
królestwo Boże. 19 Następnie wziął chleb,
odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: To
jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na
moją pamiątkę! 20 Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc:
Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was
będzie wylana. 21 Lecz oto ręka mojego zdrajcy jest ze Mną
na stole. 22 Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi według
tego, jak jest postanowione, lecz biada temu człowiekowi, przez
którego będzie wydany. 23 A oni zaczęli wypytywać
jeden drugiego, kto by mógł spośród nich to uczynić. 24
Powstał również spór między nimi o to, który
z nich zdaje się być największy. 25 Lecz On rzekł do nich:
Królowie narodów panują nad nimi, a ich władcy
przyjmują nazwę dobroczyńców. 26 Wy zaś nie tak
[macie postępować]. Lecz największy między wami niech będzie jak
najmłodszy, a przełożony jak sługa! 27 Któż bowiem
jest większy? Czy ten, kto siedzi za stołem, czy ten, kto służy? Czyż
nie ten, kto siedzi za stołem? Otóż Ja jestem pośród
was jak ten, kto służy. 28 Wyście wytrwali przy Mnie w
moich przeciwnościach. 29 Dlatego i Ja przekazuję wam
królestwo, jak Mnie przekazał je mój Ojciec: 30
abyście w królestwie moim jedli i pili przy moim stole
oraz żebyście zasiadali na tronach, sądząc dwanaście pokoleń Izraela.
31 Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was
przesiać jak pszenicę; 32 ale Ja prosiłem za tobą, żeby
nie ustała twoja wiara. Ty ze swej strony utwierdzaj twoich braci. 33
On zaś rzekł: Panie, z Tobą gotów jestem iść nawet do
więzienia i na śmierć. 34 Lecz Jezus odrzekł: Powiadam ci,
Piotrze, nie zapieje dziś kogut, a ty trzy razy wyprzesz się tego, że
Mnie znasz. 35 I rzekł do nich: Czy brak wam było czego,
kiedy was posyłałem bez trzosa, bez torby i bez sandałów? Oni
odpowiedzieli: Niczego. 36 Lecz teraz - mówił dalej
- kto ma trzos, niech go weźmie; tak samo torbę; a kto nie ma, niech
sprzeda swój płaszcz i kupi miecz! 37 Albowiem
powiadam wam: to, co jest napisane, musi się spełnić na Mnie:
Zaliczony został do złoczyńców. To bowiem, co się do Mnie
odnosi, dochodzi kresu. 38 Oni rzekli: Panie, tu są dwa
miecze. Odpowiedział im: Wystarczy. 39 Potem wyszedł i
udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną: towarzyszyli Mu
także uczniowie. 40 Gdy przyszedł na miejsce, rzekł do
nich: Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie. 41 A
sam oddalił się od nich na odległość jakby rzutu kamieniem, upadł na
kolana i modlił się 42 tymi słowami: Ojcze, jeśli chcesz,
zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech
się stanie! 43 Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i
umacniał Go. 44 Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się
modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię.
45 Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów,
zastał ich śpiących ze smutku. 46 Rzekł do nich: Czemu
śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie. 47
Gdy On jeszcze mówił, oto zjawił się tłum. A jeden z
Dwunastu, imieniem Judasz, szedł na ich czele i zbliżył się do
Jezusa, aby Go pocałować. 48 Jezus mu rzekł: Judaszu,
pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego? 49 Towarzysze
Jezusa widząc, na co się zanosi, zapytali: Panie, czy mamy uderzyć
mieczem? 50 I któryś z nich uderzył sługę
najwyższego kapłana i odciął mu prawe ucho. 51 Lecz Jezus
odpowiedział: Przestańcie, dosyć! I dotknąwszy ucha, uzdrowił go. 52
Do arcykapłanów zaś, dówódcy straży
świątynnej i starszych, którzy wyszli przeciw Niemu, Jezus
rzekł: Wyszliście z mieczami i kijami jak na zbójcę? 53
Gdy codziennie bywałem u was w świątyni, nie podnieśliście rąk
na Mnie, lecz to jest wasza godzina i panowanie ciemności. 54
Schwycili Go więc, poprowadzili i zawiedli do domu najwyższego
kapłana. A Piotr szedł z daleka. 55 Gdy rozniecili ogień
na środku dziedzińca i zasiedli wkoło, Piotr usiadł także między
nimi. 56 A jakaś służąca, zobaczywszy go siedzącego przy
ogniu, przyjrzała mu się uważnie i rzekła: I ten był razem z Nim. 57
Lecz on zaprzeczył temu, mówiąc: Nie znam Go, kobieto.
58 Po chwili zobaczył go ktoś inny i rzekł: I ty jesteś
jednym z nich. Piotr odrzekł: Człowieku, nie jestem. 59 Po
upływie prawie godziny jeszcze ktoś inny począł zawzięcie twierdzić:
Na pewno i ten był razem z Nim; jest przecież Galilejczykiem. 60
Piotr zaś rzekł: Człowieku, nie wiem, co mówisz. I w tej
chwili, gdy on jeszcze mówił, kogut zapiał. 61 A
Pan obrócił się i spojrzał na Piotra. Wspomniał Piotr na słowo
Pana, jak mu powiedział: Dziś, zanim kogut zapieje, trzy razy się
Mnie wyprzesz. 62 Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał.
63 Tymczasem ludzie, którzy pilnowali Jezusa,
naigrawali się z Niego i bili Go. 64 Zasłaniali Mu oczy i
pytali: Prorokuj, kto Cię uderzył. 65 Wiele też innych
obelg miotali przeciw Niemu. 66 Skoro dzień nastał,
zebrała się starszyzna ludu, arcykapłani i uczeni w Piśmie i kazali
przyprowadzić Go przed swoją Radę. 67 Rzekli: Jeśli Ty
jesteś Mesjasz, powiedz nam! On im odrzekł: Jeśli wam powiem, nie
uwierzycie Mi, 68 i jeśli was zapytam, nie dacie Mi
odpowiedzi. 69 Lecz odtąd Syn Człowieczy siedzieć będzie
po prawej stronie Wszechmocy Bożej. 70 Zawołali wszyscy:
Więc Ty jesteś Synem Bożym? Odpowiedział im: Tak. Jestem Nim. 71
A oni zawołali: Na co nam jeszcze potrzeba świadectwa? Sami
przecież słyszeliśmy z ust Jego.
23
1
Teraz całe ich zgromadzenie powstało; i poprowadzili Go przed
Piłata. 2 Tam zaczęli oskarżać Go: Stwierdziliśmy, że ten
człowiek podburza nasz naród, że odwodzi od płacenia podatków
Cezarowi i że siebie podaje za Mesjasza - Króla. 3 Piłat
zapytał Go: Czy Ty jesteś Królem żydowskim? Jezus odpowiedział
mu: Tak, Ja Nim jestem. 4 Piłat więc oświadczył
arcykapłanom i tłumom: Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku. 5
Lecz oni nastawali i mówili: Podburza lud, szerząc swą
naukę po całej Judei, od Galilei, gdzie rozpoczął, aż dotąd. 6
Gdy Piłat to usłyszał, zapytał, czy człowiek ten jest
Galilejczykiem. 7 A gdy się upewnił, że jest spod władzy
Heroda, odesłał Go do Heroda, który w tych dniach również
przebywał w Jerozolimie. 8 Na widok Jezusa Herod bardzo
się ucieszył. Od dawna bowiem chciał Go ujrzeć, ponieważ słyszał o
Nim i spodziewał się, że zobaczy jaki znak, zdziałany przez Niego. 9
Zasypał Go też wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie
odpowiedział. 10 Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie stali i
gwałtownie Go oskarżali. 11 Wówczas wzgardził Nim
Herod wraz ze swoją strażą; na pośmiewisko kazał ubrać Go w lśniący
płaszcz i odesłał do Piłata. 12 W tym dniu Herod i Piłat
stali się przyjaciółmi. Przedtem bowiem żyli z sobą w
nieprzyjaźni. 13 Piłat więc kazał zwołać arcykapłanów,
członków Wysokiej Rady oraz lud 14 i rzekł do nich:
Przywiedliście mi tego człowieka pod zarzutem, że podburza lud. Otóż
ja przesłuchałem Go wobec was i nie znalazłem w Nim żadnej winy w
sprawach, o które Go oskarżacie. 15 Ani też Herod -
bo odesłał Go do nas; a oto nie popełnił On nic godnego śmierci. 16
Każę Go więc wychłostać i uwolnię. 17 <A był
obowiązany uwalniać im jednego na święta>. 18 Zawołali
więc wszyscy razem: Strać Tego, a uwolnij nam Barabasza! 19 Był
on wtrącony do więzienia za jakiś rozruch powstały w mieście i za
zabójstwo. 20 Piłat, chcąc uwolnić Jezusa, ponownie
przemówił do nich. 21 Lecz oni wołali: Ukrzyżuj,
ukrzyżuj Go! 22 Zapytał ich po raz trzeci: Cóż On
złego uczynił? Nie znalazłem w Nim nic zasługującego na śmierć. Każę
Go więc wychłostać i uwolnię. 23 Lecz oni nalegali z
wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano; i wzmagały się
ich krzyki. 24 Piłat więc zawyrokował, żeby ich żądanie
zostało spełnione. 25 Uwolnił im tego, którego się
domagali, a który za rozruch i zabójstwo był wtrącony
do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę. 26 Gdy Go
wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który
wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za
Jezusem. 27 A szło za Nim mnóstwo ludu, także
kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. 28 Lecz
Jezus zwrócił się do nich i rzekł: Córki jerozolimskie,
nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi
dziećmi! 29 Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić
będą: Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi,
które nie karmiły. 30 Wtedy zaczną wołać do gór:
Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! 31
Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z
suchym? 32 Przyprowadzono też dwóch innych -
złoczyńców, aby ich z Nim stracić. 33 Gdy przyszli
na miejsce, zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców,
jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. 34 Lecz
Jezus mówił: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.
Potem rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy. 35 A
lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili:
Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest
Mesjaszem, Wybrańcem Bożym. 36 Szydzili z Niego i
żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, 37 mówiąc:
Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie. 38
Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i
hebrajskim: To jest Król żydowski. 39 Jeden ze
złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: Czy Ty
nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas. 40 Lecz
drugi, karcąc go, rzekł: Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą
karę ponosisz? 41 My przecież - sprawiedliwie, odbieramy
bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił.
42 I dodał: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do
swego królestwa. 43 Jezus mu odpowiedział:
Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju. 44 Było
już około godziny szóstej i mrok ogaranął całą ziemię aż do
godziny dziewiątej. 45 Słońce się zaćmiło i zasłona
przybytku rozdarła się przez środek. 46 Wtedy Jezus
zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego.
Po tych słowach wyzionął ducha. 47 Na widok tego, co się
działo, setnik oddał chwałę Bogu i mówił: Istotnie, człowiek
ten był sprawiedliwy. 48 Wszystkie też tłumy, które
zbiegły się na to widowisko, gdy zobaczyły, co się działo, wracały
bijąc się w piersi. 49 Wszyscy Jego znajomi stali z
daleka; a również niewiasty, które Mu towarzyszyły od
Galilei, przypatrywały się temu. 50 Był tam człowiek dobry
i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. 51
Nie przystał on na ich uchwałę i postępowanie. Był z miasta
żydowskiego Arymatei, i oczekiwał królestwa Bożego. 52 On
to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. 53 Zdjął
je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w
skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. 54 Był
to dzień Przygotowania i szabat się rozjaśniał. 55 Były
przy tym niewiasty, które z Nim przyszły z Galilei. Obejrzały
grób i w jaki sposób zostało złożone ciało Jezusa. 56
Po powrocie przygotowały wonności i olejki; lecz zgodnie z
przykazaniem zachowały spoczynek szabatu.
24
1 W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu,
niosąc przygotowane wonności. 2 Kamień od grobu zastały
odsunięty. 3 A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana
Jezusa. 4 Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło
przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. 5
Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do
nich: Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? 6 Nie
ma Go tutaj; zmartwychwstał. Przypomnijcie sobie, jak wam mówił,
będąc jeszcze w Galilei: 7 Syn Człowieczy musi być wydany
w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia
zmartwychwstanie. 8 Wtedy przypomniały sobie Jego słowa 9
i wróciły od grobu, oznajmiły to wszystko Jedenastu i
wszystkim pozostałym. 10 A były to: Maria Magdalena,
Joanna i Maria, matka Jakuba; i inne z nimi opowiadały to Apostołom.
11 Lecz słowa te wydały im się czczą gadaniną i nie dali
im wiary. 12 Jednakże Piotr wybrał się i pobiegł do grobu;
schyliwszy się, ujrzał same tylko płótna. I wrócił do
siebie, dziwiąc się temu, co się stało. 13 Tego samego
dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej
sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. 14 Rozmawiali
oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. 15 Gdy tak
rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z
nimi. 16 Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go
nie poznali. 17 On zaś ich zapytał: Cóż to za
rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. 18 A
jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba
jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się
tam w tych dniach stało. 19 Zapytał ich: Cóż
takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem,
który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i
całego ludu; 20 jak arcykapłani i nasi przywódcy
wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. 21 A myśmy się
spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym
wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. 22 Nadto
jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u
grobu, 23 a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i
opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy
zapewniają, iż On żyje. 24 Poszli niektórzy z
naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale
Jego nie widzieli. 25 Na to On rzekł do nich: O
nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co
powiedzieli prorocy! 26 Czyż Mesjasz nie miał tego
cierpieć, aby wejść do swej chwały? 27 I zaczynając od
Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we
wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. 28 Tak
przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał,
jakoby miał iść dalej. 29 Lecz przymusili Go, mówiąc:
Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił.
Wszedł więc, aby zostać z nimi. 30 Gdy zajął z nimi
miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo,
połamał go i dawał im. 31 Wtedy oczy im się otworzyły i
poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. 32 I mówili
nawzajem do siebie: Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z
nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał? 33 W tej samej
godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali
zebranych Jedenastu i innych z nimi, 34 którzy im
oznajmili: Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi. 35
Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak
Go poznali przy łamaniu chleba. 36 A gdy rozmawiali o tym,
On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: Pokój wam!
37 Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. 38
Lecz On rzekł do nich: Czemu jesteście zmieszani i dlaczego
wątpliwości budzą się w waszych sercach? 39 Popatrzcie na
moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie:
duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam. 40 Przy
tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. 41 Lecz gdy oni
z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich:
Macie tu coś do jedzenia? 42 Oni podali Mu kawałek
pieczonej ryby. 43 Wziął i jadł wobec nich. 44 Potem
rzekł do nich: To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem
do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co
napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w
Psalmach. 45 Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli
Pisma, 46 i rzekł do nich: Tak jest napisane: Mesjasz
będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, 47 w
imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów
wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. 48 Wy
jesteście świadkami tego. 49 Oto Ja ześlę na was obietnicę
mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie uzbrojeni
mocą z wysoka. 50 Potem wyprowadził ich ku Betanii i
podniósłszy ręce błogosławił ich. 51 A kiedy ich
błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba. 52
Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do
Jerozolimy, 53 gdzie stale przebywali w świątyni,
<wielbiąc i> błogosławiąc Boga.
WSTECZ
|