1
1 Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym. 2
Jak jest napisane u proroka Izajasza: Oto Ja posyłam wysłańca
mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. 3 Głos
wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Jemu prostujcie
ścieżki. 4 Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił
chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów. 5
Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy
Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając
/przy tym/ swe grzechy. 6 Jan nosił odzienie z sierści
wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się
szarańczą i miodem leśnym. 7 I tak głosił: Idzie za mną
mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i
rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. 8 Ja chrzciłem
was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym. 9 W
owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana
chrzest w Jordanie. 10 W chwili gdy wychodził z wody,
ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na
siebie. 11 A z nieba odezwał się głos: Tyś jest mój
Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie. 12 Zaraz też Duch
wyprowadził Go na pustynię. 13 Czterdzieści dni przebył na
pustyni, kuszony przez szatana. żył tam wśród zwierząt,
aniołowie zaś usługiwali Mu. 14 Gdy Jan został uwięziony,
Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: 15
Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże.
nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. 16 Przechodząc
obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego,
Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. 17
Jezus rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się
staniecie rybakami ludzi. 18 I natychmiast zostawili sieci
i poszli za Nim. 19 Idąc dalej, ujrzał Jakuba, syna
Zebedeusza, i brata jego Jana, którzy też byli w łodzi i
naprawiali sieci. 20 Zaraz ich powołał, a oni zostawili
ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim.
21 Przyszli do Kafarnaum. Zaraz w szabat wszedł do
synagogi i nauczał. 22 Zdumiewali się Jego nauką: uczył
ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w
Piśmie. 23 Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez
ducha nieczystego. Zaczął on wołać: 24 Czego chcesz od
nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś:
Święty Boży. 25 Lecz Jezus rozkazał mu surowo: Milcz i
wyjdź z niego. 26 Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i
z głośnym krzykiem wyszedł z niego. 27 A wszyscy się
zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: Co to jest? Nowa jakaś nauka z
mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne. 28 I
wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie
galilejskiej. 29 Zaraz po wyjściu z synagogi przyszedł z
Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. 30 Teściowa
zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. 31
On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę, tak
iż gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała. 32 Z
nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich
chorych i opętanych; 33 i całe miasto było zebrane u
drzwi. 34 Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami
i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom
mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. 35 Nad
ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce
pustynne, i tam się modlił. 36 Pośpieszył za Nim Szymon z
towarzyszami, 37 a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu:
Wszyscy Cię szukają. 38 Lecz On rzekł do nich: Pójdźmy
gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł
nauczać, bo na to wyszedłem. 39 I chodził po całej
Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy. 40
Wtedy przyszedł do Niego trędowaty i upadając na kolana, prosił
Go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. 41 Zdjęty
litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: Chcę, bądź
oczyszczony! 42 Natychmiast trąd go opuścił i został
oczyszczony. 43 Jezus surowo mu przykazał i zaraz go
odprawił, 44 mówiąc mu: Uważaj, nikomu nic nie mów,
ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę,
którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich. 45 Lecz
on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak
że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w
miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.
2
1 Gdy po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum,
posłyszeli, że jest w domu. 2 Zebrało się tyle ludzi, że
nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. 3
Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło
czterech. 4 Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do
Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez
otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. 5
Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: Synu, odpuszczają
ci się twoje grzechy. 6 A siedziało tam kilku uczonych w
Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: 7 Czemu On
tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy,
prócz jednego Boga? 8 Jezus poznał zaraz w swym
duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: Czemu nurtują te myśli w
waszych sercach? 9 Cóż jest łatwiej: powiedzieć do
paralityka: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć:
Wstań, weź swoje łoże i chodź? 10 Otóż, żebyście
wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów
- rzekł do paralityka: 11 Mówię ci: Wstań, weź
swoje łoże i idź do domu! 12 On wstał, wziął zaraz swoje
łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili
Boga mówiąc: Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego.
13 Potem wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził
do Niego, a On go nauczał. 14 A przechodząc, ujrzał
Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do
niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. 15 Gdy
Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i
grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Było
bowiem wielu, którzy szli za Nim. 16 Niektórzy
uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z
grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: Czemu
On je i pije z celnikami i grzesznikami? 17 Jezus usłyszał
to i rzekł do nich: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy
się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale
grzeszników. 18 Uczniowie Jana i faryzeusze mieli
właśnie post. Przyszli więc do Niego i pytali: Dlaczego uczniowie
Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie
poszczą? 19 Jezus im odpowiedział: Czy goście weselni mogą
pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak
długo pana młodego majką u siebie. 20 Lecz przyjdzie czas,
kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą
pościć. 21 Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do
starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze /część/
ze starego ubrania i robi się gorsze przedarcie. 22 Nikt
też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym
razie wino rozerwie bukłaki; i wino przepadnie, i bukłaki. Lecz młode
wino /należy wlewać/ do nowych bukłaków. 23 Pewnego
razu, gdy Jezus przechodził w szabat wśród zbóż,
uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. 24 Na to
faryzeusze rzekli do Niego: Patrz, czemu oni robią w szabat to, czego
nie wolno? 25 On im odpowiedział: Czy nigdy nie
czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie, i był
głodny on i jego towarzysze? 26 Jak wszedł do domu Bożego
za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które
tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom. 27
I dodał: To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie
człowiek dla szabatu. 28 Zatem Syn Człowieczy jest panem
szabatu.
3
1 Wszedł znowu do synagogi. Był tam człowiek, który
miał uschłą rękę. 2 A śledzili Go, czy uzdrowi go w
szabat, żeby Go oskarżyć. 3 On zaś rzekł do człowieka,
który miał uschłą rękę: Stań tu na środku! 4 A do
nich powiedział: Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś
złego? Życie ocalić czy zabić? Lecz oni milczeli. 5 Wtedy
spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu
zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka: Wyciągnij rękę!
Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. 6 A
faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz odbyli naradę
przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić. 7 Jezus
zaś oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A szło za Nim
wielkie mnóstwo ludu z Galilei. Także z Judei, 8 z
Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do
Niego mnóstwo wielkie na wieść o Jego wielkich czynach. 9
Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego
stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby się na Niego nie tłoczyli.
10 Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy
mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby się Go dotknąć. 11
Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i
wołały: Ty jesteś Syn Boży. 12 Lecz On surowo im
zabraniał, żeby Go nie ujawniały. 13 Potem wyszedł na górę
i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli
do Niego. 14 I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by
mógł wysyłać ich na głoszenie nauki, 15 i by mieli
władzę wypędzać złe duchy. 16 Ustanowił więc Dwunastu:
Szymona, któremu nadał imię Piotr; 17 dalej Jakuba,
syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek
Boanerges, to znaczy synowie gromu; 18 dalej Andrzeja,
Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza,
Tadeusza, Szymona Gorliwego 19 i Judasza Iskariotę, który
właśnie Go wydał. 20 Potem przyszedł do domu, a tłum znów
się zbierał, tak, że nawet posilić się nie mogli. 21 Gdy
to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono
bowiem: Odszedł od zmysłów. 22 Natomiast uczeni w
Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: Ma
Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy. 23
Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w
przypowieściach: Jak może szatan wyrzucać szatana? 24 Jeśli
jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie
królestwo nie może się ostać. 25 I jeśli dom
wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł
się ostać. 26 Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i
wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać lecz koniec z
nim. 27 Nie, nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt
mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i wtedy dom jego
ograbi. 28 Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i
bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im
odpuszczone. 29 Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi
Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu
wiecznego. 30 Mówili bowiem: Ma ducha nieczystego.
31 Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na
dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. 32 Właśnie
tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: Oto Twoja
Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie. 33 Odpowiedział
im: Któż jest moją matką i /którzy/ są braćmi? 34
I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: Oto moja matka
i moi bracia. 35 Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest
bratem, siostrą i matką.
4
1 Znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo wielki tłum
ludzi zebrał się przy Nim. Dlatego wszedł do łodzi i usiadł w niej
/pozostając/ na jeziorze, a cały lud stał na brzegu jeziora. 2
Uczył ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej
nauce: 3 Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. 4 A
gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je.
5 Inne padło na miejsce skaliste, gdzie nie miało wiele
ziemi, i wnet wzeszło, bo nie było głęboko w glebie. 6 Lecz
po wschodzie słońca przypaliło się i nie mając korzenia, uschło. 7
Inne znów padło między ciernie, a ciernie wybujały i
zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. 8 Inne w końcu
padły na ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon:
trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny. 9 I
dodał: Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha. 10 A gdy
był sam, pytali Go ci, którzy przy Nim byli, razem z
Dwunastoma, o przypowieść. 11 On im odrzekł: Wam dana jest
tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są
poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach, 12 aby
patrzyli oczami, a nie widzieli, słuchali uszami, a nie rozumieli,
żeby się nie nawrócili i nie była im wydana /tajemnica/. 13
I mówił im: Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże
zrozumiecie inne przypowieści? 14 Siewca sieje słowo. 15
A oto są ci /posiani/ na drodze: u nich się sieje słowo, a
skoro je usłyszą, zaraz przychodzi szatan i porywa słowo zasiane w
nich. 16 Podobnie na miejscach skalistych posiani są ci,
którzy, gdy usłyszą słowo, natychmiast przyjmują je z
radością, 17 lecz nie mają w sobie korzenia i są niestali.
Gdy potem przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz
się załamują. 18 Są inni, którzy są zasiani między
ciernie: to są ci, którzy słuchają wprawdzie słowa, 19
lecz troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają
się i zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. 20 W
końcu na ziemię żyzną zostali posiani ci, którzy słuchają
słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny,
sześćdziesięciokrotny i stokrotny. 21 Mówił im
dalej: Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod
łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku? 22
Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. 23
Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha. 24 I mówił
im: Uważajcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy
mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. 25 Bo kto
ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma. 26
Mówił dalej: Z królestwem Bożym dzieje się tak,
jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. 27 Czy śpi, czy
czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie
jak. 28 Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło,
potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. 29 A gdy stan
zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo.
30 Mówił jeszcze: Z czym porównamy królestwo
Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? 31 Jest
ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest
najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. 32 Lecz wsiane
wyrasta i staje się większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak
że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu. 33 W wielu
takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli /ją/ rozumieć. 34
A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał
wszystko swoim uczniom. 35 Gdy zapadł wieczór owego
dnia, rzekł do nich: Przeprawmy się na drugą stronę. 36
Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także
inne łodzie płynęły z Nim. 37 Naraz zerwał się gwałtowny
wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się
napełniała. 38 On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu.
Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: Nauczycielu, nic Cię to nie
obchodzi, że giniemy? 39 On wstał, rozkazał wichrowi i
rzekł do jeziora: Milcz, ucisz się! Wicher się uspokoił i nastała
głęboka cisza. 40 Wtedy rzekł do nich: Czemu tak bojaźliwi
jesteście? Jakże wam brak wiary? 41 Oni zlękli się bardzo
i mówili jeden do drugiego: Kim właściwie On jest, że nawet
wicher i jezioro są Mu posłuszne?
5
1 Przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków.
2 Ledwie wysiadł z łodzi, zaraz wybiegł Mu naprzeciw z
grobów człowiek opętany przez ducha nieczystego. 3
Mieszkał on stale w grobach i nawet łańcuchem nie mógł
go już nikt związać. 4 Często bowiem wiązano go w pęta i
łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go
poskromić. 5 Wciąż dniem i nocą krzyczał, tłukł się
kamieniami w grobach i po górach. 6 Skoro z daleka
ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon 7 i zawołał
wniebogłosy: Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego?
Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie! 8 Powiedział mu
bowiem: Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka. 9 I
zapytał go: Jak ci na imię? Odpowiedział Mu: Na imię mi "Legion",
bo nas jest wielu. 10 I prosił Go na wszystko, żeby ich
nie wyganiał z tej okolicy. 11 A pasła się tam na górze
wielka trzoda świń. 12 Prosili Go więc: Poślij nas w
świnie, żebyśmy w nie wejść mogli. 13 I pozwolił im. Tak
duchy nieczyste wyszły i weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna
ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze.
14 Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli to w mieście i po
zagrodach, a ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. 15 Gdy
przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie
legion, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich
ogarnął. 16 A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im,
co się stało z opętanym, a także o świniach. 17 Wtedy
zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic. 18 Gdy
wsiadł do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł zostać przy Nim.
19 Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: Wracaj
do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak
ulitował się nad tobą. 20 Poszedł więc i zaczął rozgłaszać
w Dekapolu wszystko, co Jezus z nim uczynił, a wszyscy się dziwili.
21 Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi
brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze
nad jeziorem. 22 Wtedy przyszedł jeden z przełożonych
synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i
prosił usilnie: 23 Moja córeczka dogorywa, przyjdź
i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła. 24 Poszedł
więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał.
25 A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ
krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy 26 i
całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze
gorzej. 27 Słyszała ona o Jezusie, więc przyszła od tyłu,
między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. 28 Mówiła
bowiem: żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa. 29
Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest
uzdrowiona z dolegliwości. 30 A Jezus natychmiast
uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie
i zapytał: Kto się dotknął mojego płaszcza? 31 Odpowiedzieli
Mu uczniowie: Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto się
Mnie dotknął. 32 On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę,
która to uczyniła. 33 Wtedy kobieta przyszła
zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed
Nim i wyznała Mu całą prawdę. 34 On zaś rzekł do niej:
Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona
ze swej dolegliwości! 35 Gdy On jeszcze mówił,
przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: Twoja córka
umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela? 36 Lecz Jezus
słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: Nie bój
się, wierz tylko! 37 I nie pozwolił nikomu iść z sobą z
wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. 38 Tak
przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i
głośnego zawodzenia, 39 wszedł i rzekł do nich: Czemu
robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi. 40 I
wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca,
matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam,
gdzie dziecko leżało. 41 Ująwszy dziewczynkę za rękę,
rzekł do niej: Talitha kum, to znaczy: Dziewczynko, mówię ci,
wstań! 42 Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała
bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. 43
Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i
polecił, aby jej dano jeść.
6
1 Wyszedł stamtąd i przyszedł do swego rodzinnego miasta.
A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. 2 Gdy nadszedł szabat,
zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze
zdziwieniem: Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest
dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce. 3 Czy nie
jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i
Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry? I powątpiewali o
Nim. 4 A Jezus mówił im: Tylko w swojej ojczyźnie,
wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak
lekceważony. 5 I nie mógł tam zdziałać żadnego
cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. 6
Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne
wsie i nauczał. 7 Następnie przywołał do siebie Dwunastu i
zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami
nieczystymi 8 i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na
drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w
trzosie. 9 Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie
dwóch sukien. 10 I mówił do nich: Gdy do
jakiego domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. 11
Jeśli w jakim miejscu was nie przyjmą i nie będą słuchać,
wychodząc stamtąd strząśnijcie proch z nóg waszych na
świadectwo dla nich. 12 Oni więc wyszli i wzywali do
nawrócenia. 13 Wyrzucali też wiele złych duchów
oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali. 14 Także
król Herod posłyszał o Nim, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i
mówił: Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce
cudotwórcze działają w Nim. 15 Inni zaś mówili:
To jest Eliasz; jeszcze inni utrzymywali, że to prorok, jak jeden z
dawnych proroków. 16 Herod, słysząc to, twierdził:
To Jan, którego ściąć kazałem, zmartwychwstał. 17 Ten
bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z
powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za
żonę. 18 Jan bowiem wypominał Herodowi: Nie wolno ci mieć
żony twego brata. 19 A Herodiada zawzięła się na niego i
rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. 20 Herod bowiem
czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał
go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a
przecież chętnie go słuchał. 21 Otóż chwila
sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę
swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w
Galilei. 22 Gdy córka tej Herodiady weszła i
tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król
rzekł do dziewczęcia: Proś mię, o co chcesz, a dam ci. 23 Nawet
jej przysiągł: Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego
królestwa. 24 Ona wyszła i zapytała swą matkę: O co
mam prosić? Ta odpowiedziała: O głowę Jana Chrzciciela. 25
Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła:
Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela. 26 A
król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i
biesiadników nie chciał jej odmówić. 27 Zaraz
też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten
poszedł, ściął go w więzieniu 28 i przyniósł głowę
jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce. 29
Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego
ciało i złożyli je w grobie. 30 Wtedy Apostołowie zebrali
się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego
nauczali. 31 A On rzekł do nich: Pójdźcie wy sami
osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Tak wielu bowiem
przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. 32
Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne, osobno. 33 Lecz
widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam
pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili. 34 Gdy
Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem
jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać. 35 A
gdy pora była już późna, przystąpili do Niego uczniowie i
rzekli: Miejsce jest puste, a pora już późna. 36 Odpraw
ich. Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do
jedzenia. 37 Lecz On im odpowiedział: Wy dajcie im jeść!
Rzekli Mu: Mamy pójść i za dwieście denarów kupić
chleba, żeby im dać jeść? 38 On ich spytał: Ile macie
chlebów? Idźcie, zobaczcie! Gdy się upewnili, rzekli: Pięć i
dwie ryby. 39 Wtedy polecił im wszystkim usiąść gromadami
na zielonej trawie. 40 I rozłożyli się, gromada przy
gromadzie, po stu i po pięćdziesięciu. 41 A wziąwszy pięć
chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił
błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by kładli przed
nimi; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. 42 Jedli
wszyscy do sytości. 43 i zebrali jeszcze dwanaście pełnych
koszów ułomków i ostatków z ryb. 44 A
tych, którzy jedli chleby, było pięć tysięcy mężczyzn. 45
Zaraz też przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do
łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi
tłum. 46 Gdy rozstał się z nimi, odszedł na górę,
aby się modlić. 47 Wieczór zapadł, łódź była
na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie. 48 Widząc,
jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około
czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i
chciał ich minąć. 49 Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po
jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. 50 Widzieli
Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz przemówił do
nich: Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się! 51 I
wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył. 52 Oni tym
bardziej byli zdumieni w duszy, że nie zrozumieli sprawy z chlebami,
gdyż umysł ich był otępiały. 53 Gdy się przeprawili,
przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu. 54 Skoro
wysiedli z łodzi, zaraz Go poznano. 55 Ludzie biegali po
całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych, tam gdzie,
jak słyszeli, przebywa. 56 I gdziekolwiek wchodził do wsi,
do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili
Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć. A wszyscy,
którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie.
7
1 Zebrali się u Niego faryzeusze i kilku uczonych w
Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. 2 I
zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek
nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. 3 Faryzeusze
bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie
jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. 4 I
/gdy wrócą/ z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją.
Jest jeszcze wiele innych /zwyczajów/, które przejęli i
których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków,
naczyń miedzianych. 5 Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni
w Piśmie: Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji
starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami? 6 Odpowiedział
im: Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest
napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode
Mnie. 7 Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad
podanych przez ludzi. 8 Uchyliliście przykazanie Boże, a
trzymacie się ludzkiej tradycji, /dokonujecie obmywania dzbanków
i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie/. 9 I
mówił do nich: Umiecie dobrze uchylać przykazanie Boże, aby
swoją tradycję zachować. 10 Mojżesz tak powiedział: Czcij
ojca swego i matkę swoją oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech
śmiercią zginie. 11 A wy mówicie: Jeśli kto powie
ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem /złożonym w ofierze/ jest to,
co by ode mnie miało być wsparciem dla ciebie - 12 to już
nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ni dla matki. 13 I
znosicie słowo Boże przez waszą tradycję, którąście sobie
przekazali. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie. 14
Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego:
Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumiejcie! 15 Nic nie
wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym;
lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. 16
Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha! 17 Gdy się
oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o to
przysłowie. 18 Odpowiedział im: I wy tak niepojętni
jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi do
człowieka, nie może uczynić go nieczystym; 19 bo nie
wchodzi do jego serca, lecz do żołądka i na zewnątrz się wydala. Tak
uznał wszystkie potrawy za czyste. 20 I mówił
dalej: Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. 21 Z
wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd,
kradzieże, zabójstwa, 22 cudzołóstwa,
chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha,
głupota. 23 Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni
człowieka nieczystym. 24 Wybrał się stamtąd i udał się w
okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do pewnego domu i chciał, żeby nikt o
tym nie wiedział, lecz nie mógł pozostać w ukryciu. 25
Wnet bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka
była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, upadła Mu do nóg,
26 a była to poganka, Syrofenicjanka rodem, i prosiła Go,
żeby złego ducha wyrzucił z jej córki. 27 Odrzekł
jej: Pozwól wpierw nasycić się dzieciom; bo niedobrze jest
zabrać chleb dzieciom, a rzucić psom. 28 Ona Mu odparła:
Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jadają z okruszyn dzieci. 29
On jej rzekł: Przez wzgląd na te słowa idź, zły duch opuścił
twoją córkę. 30 Gdy wróciła do domu, zastała
dziecko leżące na łóżku, a zły duch wyszedł. 31 Znowu
opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie,
przemierzając posiadłości Dekapolu. 32 Przyprowadzili Mu
głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. 33 On
wziął go na bok, osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną
dotknął mu języka; 34 a spojrzawszy w niebo, westchnął i
rzekł do niego: Effatha, to znaczy: Otwórz się! 35 Zaraz
otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł
prawidłowo mówić. 36 /Jezus/ przykazał im, żeby
nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej
to rozgłaszali. 37 I pełni zdumienia mówili: Dobrze
uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę.
8
1
W owym czasie, gdy znowu wielki tłum był z Nim i nie mieli co
jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: 2 żal
mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść.
3 A jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w
drodze; bo niektórzy z nich przyszli z daleka. 4
Odpowiedzieli uczniowie: Skąd tu na pustkowiu będzie mógł
ktoś nakarmić ich chlebem? 5 Zapytał ich: Ile macie
chlebów? Odpowiedzieli: Siedem. 6 I polecił ludowi
usiąść na ziemi. A wziąwszy siedem chlebów, odmówił
dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je rozdzielali. I
rozdali tłumowi. 7 Mieli też kilka rybek. I nad tymi
odmówił błogosławieństwo i polecił je rozdać. 8 Jedli
do sytości, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów.
9 Było zaś około czterech tysięcy ludzi. Potem ich
odprawił. 10 Zaraz też wsiadł z uczniami do łodzi i
przybył w okolice Dalmanuty. 11 Nadeszli faryzeusze i
zaczęli rozprawiać z Nim, a chcąc wystawić Go na próbę,
domagali się od Niego znaku. 12 On zaś westchnął głęboko w
duszy i rzekł: Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę powiadam
wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu. 13 I
zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą
stronę. 14 A uczniowie zapomnieli wziąć chlebów i
tylko jeden mieli z sobą w łodzi. 15 Wtedy im przykazał:
Uważajcie, strzeżcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda. 16
Oni zaczęli rozprawiać między sobą o tym, że nie mają chleba.
17 Jezus zauważył to i rzekł im: Czemu rozprawiacie o tym,
że nie macie chleba? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak
otępiały macie umysł? 18 Macie oczy, a nie widzicie; macie
uszy, a nie słyszycie? Nie pamiętacie, ile zebraliście koszów
pełnych ułomków, 19 kiedy połamałem pięć chlebów
dla pięciu tysięcy? Odpowiedzieli Mu: Dwanaście. 20 A
kiedy połamałem siedem chlebów dla czterech tysięcy, ile
zebraliście koszów pełnych ułomków? Odpowiedzieli:
Siedem. 21 I rzekł im: Jeszcze nie rozumiecie? 22
Potem przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i
prosili, żeby się go dotknął. 23 On ujął niewidomego za
rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na
niego ręce i zapytał: Czy widzisz co? 24 A gdy przejrzał,
powiedział: Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa.
25 Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał /on/
zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i
wyraźnie. 26 Jezus odesłał go do domu ze słowami: Tylko do
wsi nie wstępuj. 27 Potem Jezus udał się ze swoimi
uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów:
Za kogo uważają Mnie ludzie? 28 Oni Mu odpowiedzieli: Za
Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z
proroków. 29 On ich zapytał: A wy za kogo mnie
uważacie? Odpowiedział Mu Piotr: Ty jesteś Mesjasz. 30 Wtedy
surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. 31 I
zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie
odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie;
że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. 32 A
mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok
i zaczął Go upominać. 33 Lecz On obrócił się i
patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: Zejdź Mi z
oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie.
34 Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami
i rzekł im: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze
samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje!
35 Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto
straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je. 36 Cóż
bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją
duszę utracić? 37 Bo cóż może dać człowiek w zamian
za swoją duszę? 38 Kto się bowiem Mnie i słów moich
zawstydzi przed tym pokoleniem wiarołomnym i grzesznym, tego Syn
Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swojego
razem z aniołami świętymi.
9
1 Mówił także do nich: Zaprawdę, powiadam wam:
Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą
królestwo Boże przychodzące w mocy. 2 Po sześciu
dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich
samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. 3
Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden folusznik
na ziemi wybielić nie zdoła. 4 I ukazał się im Eliasz z
Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. 5 Wtedy
Piotr rzekł do Jezusa: Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy
namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. 6
Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli
przestraszeni. 7 I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z
obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, Jego
słuchajcie. 8 I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo
już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. 9 A gdy
schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o
tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. 10
Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co
znaczy powstać z martwych. 11 I pytali Go: Czemu uczeni w
Piśmie twierdzą, że wpierw musi przyjść Eliasz? 12 Rzekł
im w odpowiedzi: Istotnie, Eliasz przyjdzie najpierw i naprawi
wszystko. Ale jak jest napisane o Synu Człowieczym? Ma On wiele
cierpieć i być wzgardzonym. 13 Otóż mówię
wam: Eliasz już przyszedł i uczynili mu tak, jak chcieli, jak o nim
jest napisane. 14 Gdy przyszli do uczniów, ujrzeli
wielki tłum wokół nich i uczonych w Piśmie, którzy
rozprawiali z nimi. 15 Skoro Go zobaczyli, zaraz podziw
ogarnął cały tłum i przybiegając, witali Go. 16 On ich
zapytał: O czym rozprawiacie z nimi? 17 Odpowiedział Mu
jeden z tłumu: Nauczycielu, przyprowadziłem do Ciebie mojego syna,
który ma ducha niemego. 18 Ten, gdziekolwiek go
chwyci, rzuca nim, a on wtedy się pieni, zgrzyta zębami i drętwieje.
Powiedziałem Twoim uczniom, żeby go wyrzucili, ale nie mogli. 19
On zaś rzekł do nich: O, plemię niewierne, dopóki mam
być z wami? Dopóki mam was cierpieć? Przyprowadźcie go do
Mnie! 20 I przywiedli go do Niego. Na widok Jezusa duch
zaraz począł szarpać chłopca, tak że upadł na ziemię i tarzał się z
pianą na ustach. 21 Jezus zapytał ojca: Od jak dawna to mu
się zdarza? Ten zaś odrzekł: Od dzieciństwa. 22 I często
wrzucał go nawet w ogień i w wodę, żeby go zgubić. Lecz jeśli możesz
co, zlituj się nad nami i pomóż nam! 23 Jezus mu
odrzekł: Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy. 24
Natychmiast ojciec chłopca zawołał: Wierzę, zaradź memu
niedowiarstwu! 25 A Jezus widząc, że tłum się zbiega,
rozkazał surowo duchowi nieczystemu: Duchu niemy i głuchy, rozkazuję
ci, wyjdź z niego i nie wchodź więcej w niego. 26 A on
krzyknął i wyszedł wśród gwałtownych wstrząsów.
Chłopiec zaś pozostawał jak martwy, tak że wielu mówiło: On
umarł. 27 Lecz Jezus ujął go za rękę i podniósł, a
on wstał. 28 Gdy przyszedł do domu, uczniowie Go pytali na
osobności: Dlaczego my nie mogliśmy go wyrzucić? 29 Rzekł
im: Ten rodzaj można wyrzucić tylko modlitwą /i postem/. 30 Po
wyjściu stamtąd podróżowali przez Galileję, On jednak nie
chciał, żeby kto wiedział o tym. 31 Pouczał bowiem swoich
uczniów i mówił im: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce
ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie.
32 Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się
Go pytać. 33 Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był w domu,
zapytał ich: O czym to rozprawialiście w drodze? 34 Lecz
oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto
z nich jest największy. 35 On usiadł, przywołał Dwunastu i
rzekł do nich: Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze
wszystkich i sługą wszystkich! 36 Potem wziął dziecko,
postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: 37
Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje;
a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje mnie, lecz Tego, który
Mnie posłał. 38 Wtedy Jan rzekł do Niego: Nauczycielu,
widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał
złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami. 39 Lecz
Jezus odrzekł: Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię
moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. 40
Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami. 41 Kto
wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa,
zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. 42 Kto
by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy
wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go
w morze. 43 Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem
grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia
wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień
nieugaszony. 45 I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem
grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie, chromym wejść do życia,
niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. 47 Jeśli
twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla
ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem
oczu być wrzuconym do piekła, 48 gdzie robak ich nie
umiera i ogień nie gaśnie. 49 Bo każdy ogniem będzie
posolony. 50 Dobra jest sól; lecz jeśli sól
smak utraci, czymże ją przyprawicie? Miejcie sól w sobie i
zachowujcie pokój między sobą.
10
1 Wybrał się stamtąd i przyszedł w granice Judei i
Zajordania. Tłumy znowu ściągały do Niego znowu je nauczał, jak miał
zwyczaj. 2 Przystąpili do Niego faryzeusze i chcąc Go
wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. 3
Odpowiadając zapytał ich: Co wam nakazał Mojżesz? 4 Oni
rzekli: Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić. 5
Wówczas Jezus rzekł do nich: Przez wzgląd na
zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. 6 Lecz
na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i
kobietę: 7 dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę 8
i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak
już nie są dwoje, lecz jedno ciało. 9 Co więc Bóg
złączył, tego człowiek niech nie rozdziela! 10 W domu
uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. 11 Powiedział im:
Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo
względem niej. 12 I jeśli żona opuści swego męża, a
wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo. 13 Przynosili
Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko
zabraniali im tego. 14 A Jezus, widząc to, oburzył się i
rzekł do nich: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie
przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. 15
Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa
Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego. 16 I biorąc
je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je. 17 Gdy
wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim
na kolana, pytał Go: Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć
życie wieczne? 18 Jezus mu rzekł: Czemu nazywasz Mnie
dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. 19 Znasz
przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie
zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę. 20 On
Mu rzekł: Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej
młodości. 21 Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i
rzekł mu: Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i
rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź
za Mną. 22 Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł
zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. 23 Wówczas
Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: Jak trudno
jest bogatym wejść do królestwa Bożego. 24 Uczniowie
zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im:
Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego <tym, którzy
w dostatkach pokładają ufność>. 25 Łatwiej jest
wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do
królestwa Bożego. 26 A oni tym bardziej się dziwili
i mówili między sobą: Któż więc może się zbawić? 27
Jezus spojrzał na nich i rzekł: U ludzi to niemożliwe, ale nie
u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe. 28 Wtedy Piotr
zaczął mówić do Niego: Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy
za Tobą. 29 Jezus odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam:
Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i
pól 30 z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie
otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci,
sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań,
a życia wiecznego w czasie przyszłym. 31 Lecz wielu
pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi. 32 A
kiedy byli w drodze, zdążając do Jerozolimy, Jezus wyprzedzał ich,
tak że się dziwili; ci zaś, którzy szli za Nim, byli
strwożeni. Wziął znowu Dwunastu i zaczął mówić im o tym, co
miało Go spotkać: 33 Oto idziemy do Jerozolimy. Tam Syn
Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą
Go na śmierć i wydadzą poganom. 34 I będą z Niego szydzić,
oplują Go, ubiczują i zabiją, a po trzech dniach zmartwychwstanie. 35
Wtedy podeszli do Niego synowie Zebedeusza, Jakub i Jan, i
rzekli: Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię
poprosimy. 36 On ich zapytał: Co chcecie, żebym wam
uczynił? 37 Rzekli Mu: Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale
siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twej stronie. 38 Jezus
im odparł: Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który
Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być
ochrzczony? 39 Odpowiedzieli Mu: Możemy. Lecz Jezus rzekł
do nich: Kielich, który Ja mam pić, pić będziecie; i chrzest,
który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. 40
Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej
lub lewej, ale [dostanie się ono] tym, dla których zostało
przygotowane. 41 Gdy dziesięciu [pozostałych] to
usłyszało, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. 42 A
Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: Wiecie, że ci, którzy
uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy
dają im odczuć swą władzę. 43 Nie tak będzie między wami.
Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą
waszym. 44 A kto by chciał być pierwszym między wami,
niech będzie niewolnikiem wszystkich. 45 Bo i Syn
Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać
swoje życie na okup za wielu. 46 Tak przyszli do Jerycha.
Gdy wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy
żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. 47 Ten
słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: Jezusie, Synu
Dawida, ulituj się nade mną! 48 Wielu nastawało na niego,
żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: Synu Dawida, ulituj się
nade mną! 49 Jezus przystanął i rzekł: Zawołajcie go! I
przywołali niewidomego, mówiąc mu: Bądź dobrej myśli, wstań,
woła cię. 50 On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i
przyszedł do Jezusa. 51 A Jezus przemówił do niego:
Co chcesz, abym ci uczynił? Powiedział Mu niewidomy: Rabbuni, żebym
przejrzał. 52 Jezus mu rzekł: Idź, twoja wiara cię
uzdrowiła. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.
11
1 Gdy się zbliżali do Jerozolimy, do Betfage i Betanii na
Górze Oliwnej, posłał dwóch spośród swoich
uczniów 2 i rzekł im: Idźcie do wsi, która
jest przed wami, a zaraz przy wejściu do niej znajdziecie oślę
uwiązane, na którym jeszcze nikt z ludzi nie siedział.
Odwiążcie je i przyprowadźcie tutaj! 3 A gdyby was kto
pytał, dlaczego to robicie, powiedzcie: Pan go potrzebuje i zaraz
odeśle je tu z powrotem. 4 Poszli i znaleźli oślę
przywiązane do drzwi z zewnątrz, na ulicy. Odwiązali je, 5 a
niektórzy ze stojących tam pytali ich: Co to ma znaczyć, że
odwiązujecie oślę? 6 Oni zaś odpowiedzieli im tak, jak
Jezus polecił. I pozwolili im. 7 Przyprowadzili więc oślę
do Jezusa i zarzucili na nie swe płaszcze, a On wsiadł na nie. 8
Wielu zaś słało swe płaszcze na drodze, a inni gałązki ścięte
na polach. 9 A ci, którzy Go poprzedzali i którzy
szli za Nim, wołali: Hosanna! Błogosławiony Ten, który
przychodzi w imię Pańskie. 10 Błogosławione królestwo
ojca naszego Dawida, które przychodzi. Hosanna na
wysokościach! 11 Tak przybył do Jerozolimy i wszedł do
świątyni. Obejrzał wszystko, a że pora była już późna, wyszedł
razem z Dwunastoma do Betanii. 12 Nazajutrz, gdy wyszli
oni z Betanii, odczuł głód. 13 A widząc z daleka
drzewo figowe, okryte liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie
znajdzie czegoś na nim. Lecz przyszedłszy bliżej, nie znalazł nic
prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. 14 Wtedy
rzekł do drzewa: Niech nikt nigdy nie je owocu z ciebie! Słyszeli to
Jego uczniowie. 15 I przyszedł do Jerozolimy. Wszedłszy do
świątyni, zaczął wyrzucać tych, którzy sprzedawali i kupowali
w świątyni, powywracał stoły zmieniających pieniądze i ławki tych,
którzy sprzedawali gołębie, 16 i nie pozwolił, żeby
kto przeniósł sprzęt jaki przez świątynię. 17 Potem
uczył ich mówiąc: Czyż nie jest napisane: Mój dom ma
być domem modlitwy dla wszystkich narodów, lecz wy
uczyniliście z niego jaskinię zbójców. 18 Doszło
to do arcykapłanów i uczonych w Piśmie, i szukali sposobu, jak
by Go zgładzić. Czuli bowiem lęk przed Nim, gdyż cały tłum był
zachwycony Jego nauką. 19 Gdy zaś wieczór zapadał,
[Jezus i uczniowie] wychodzili poza miasto. 20 Przechodząc
rano, ujrzeli drzewo figowe uschłe od korzeni. 21 Wtedy
Piotr przypomniał sobie i rzekł do Niego: Rabbi, patrz, drzewo
figowe, któreś przeklął, uschło. 22 Jezus im
odpowiedział: Miejcie wiarę w Boga! 23 Zaprawdę, powiadam
wam: Kto powie tej górze: Podnieś się i rzuć się w morze!, a
nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak
mu się stanie. 24 Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w
modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. 25
A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co
przeciw komu, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie,
przebaczył wam wykroczenia wasze. 27 Przyszli znowu do
Jerozolimy. Kiedy chodził po świątyni, przystąpili do Niego
arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi 28 i zapytali Go:
Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę, żeby to czynić? 29
Jezus im odpowiedział: Zadam wam jedno pytanie. Odpowiedzcie Mi
na nie, a powiem wam, jakim prawem to czynię. 30 Czy
chrzest Janowy pochodził z nieba, czy też od ludzi? Odpowiedzcie Mi!
31 Oni zastanawiali się między sobą: Jeśli powiemy : z
nieba, to nam zarzuci: Dlaczego więc nie uwierzyliście mu? 32
Powiemy: Od ludzi. Lecz bali się tłumu, ponieważ wszyscy
uważali Jana rzeczywiście za proroka. 33 Odpowiedzieli
więc Jezusowi: Nie wiemy. Jezus im rzekł: Więc i Ja nie powiem wam,
jakim prawem to czynię.
12
1 I zaczął im mówić w przypowieściach: Pewien
człowiek założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał tłocznię i
zbudował wieżę. W końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. 2
W odpowiedniej porze posłał do rolników sługę, by
odebrał od nich część należną z plonów winnicy. 3 Ci
chwycili go, obili i odesłali z niczym. 4 Wtedy posłał do
nich drugiego sługę; lecz i tego zranili w głowę i znieważyli. 5
Posłał jeszcze jednego, tego zabili. I posłał wielu innych, z
których jednych obili, drugich pozabijali. 6 Miał
jeszcze jednego, ukochanego syna. Posłał go jako ostatniego do nich,
bo sobie mówił: Uszanują mojego syna. 7 Lecz owi
rolnicy mówili nawzajem do siebie: to jest dziedzic. Chodźcie,
zabijmy go, a dziedzictwo będzie nasze. 8 I chwyciwszy,
zabili go i wyrzucili z winnicy. 9 Cóż uczyni
właściciel winnicy? Przyjdzie i wytraci rolników, a winnicę
odda innym. 10 Nie czytaliście tych słów w Piśmie:
Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą
węgła. 11 Pan to sprawił i jest cudem w oczach naszych. 12
I starali się Go ująć, lecz bali się tłumu. Zrozumieli bowiem,
że przeciw nim powiedział tę przypowieść. Zostawili więc Go i
odeszli. 13 Posłali natomiast do Niego kilku faryzeuszów
i zwolenników Heroda, którzy mieli pochwycić Go w
mowie. 14 Ci przyszli i rzekli do Niego: Nauczycielu,
wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim Ci nie zależy. Bo nie
oglądasz się na osobę ludzką, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz.
Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie
płacić? 15 Lecz On poznał ich obłudę i rzekł do nich:
Czemu Mnie wystawiacie na próbę? Przynieście Mi denara; chcę
zobaczyć. 16 Przynieśli, a On ich zapytał: Czyj jest ten
obraz i napis? Odpowiedzieli Mu: Cezara. 17 Wówczas
Jezus rzekł do nich: Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara,
a Bogu to, co należy do Boga. I byli pełni podziwu dla Niego. 18
Potem przyszli do Niego saduceusze, którzy twierdzą, że
nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: 19
Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat
i pozostawi żonę, a nie zostawi dziecka, niech jego brat weźmie ją za
żonę i wzbudzi potomstwo swemu bratu. 20 Otóż było
siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umierając, nie zostawił
potomstwa. 21 Drugi ją wziął i też umarł bez potomstwa,
tak samo trzeci. 22 I siedmiu ich nie zostawiło potomstwa.
W końcu po wszystkich umarła ta kobieta. 23 Przy
zmartwychwstaniu więc, gdy powstaną, którego z nich będzie
żoną? Bo siedmiu miało ją za żonę. 24 Jezus im rzekł: Czyż
nie dlatego jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy
Bożej? 25 Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani
żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie. 26
Co zaś dotyczy umarłych, że zmartwychwstaną, czyż nie
czytaliście w księdze Mojżesza, tam gdzie mowa "O krzaku",
jak Bóg powiedział do niego: Ja jestem Bóg Abrahama,
Bóg Izaaka i Bóg Jakuba. 27 Nie jest On
Bogiem umarłych, lecz żywych. Jesteście w wielkim błędzie. 28
Zbliżył się także jeden z uczonych w Piśmie, który im
się przysłuchiwał, gdy rozprawiali ze sobą. Widząc, że Jezus dobrze
im odpowiedział, zapytał Go: Które jest pierwsze ze wszystkich
przykazań? 29 Jezus odpowiedział: Pierwsze jest: Słuchaj,
Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden. 30 Będziesz
miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym
swoim umysłem i całą swoją mocą. 31 Drugie jest to:
Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego
przykazania większego od tych. 32 Rzekł Mu uczony w
Piśmie: Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznieś powiedział, bo Jeden
jest i nie ma innego prócz Niego. 33 Miłować Go
całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak
siebie samego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i
ofiary. 34 Jezus widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł
do niego: Niedaleko jesteś od królestwa Bożego. I nikt już nie
odważył się więcej Go pytać. 35 Nauczając w świątyni,
Jezus zapytał: Jak mogą twierdzić uczeni w Piśmie, że Mesjasz jest
Synem Dawida? 36 Wszak sam Dawid mówi w Duchu
Świętym: Rzekł Pan do Pana mego: Siądź po prawicy mojej, aż położę
nieprzyjaciół Twoich pod stopy Twoje. 37 Sam Dawid
nazywa Go Panem, skądże więc jest [tylko] jego synem? A wielki tłum
chętnie Go słuchał. 38 I nauczając dalej mówił:
Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w
powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, 39
pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach.
40 Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają
długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok. 41 Potem
usiadł naprzeciw skarbony i przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne
pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. 42
Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli
jeden grosz. 43 Wtedy przywołał swoich uczniów i
rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła
najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. 44
Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego
niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie.
13
1 Gdy wychodził ze świątyni, rzekł Mu jeden z uczniów:
Nauczycielu, patrz, co za kamienie i jakie budowle! 2 Jezus
mu odpowiedział: Widzisz te potężne budowle? Nie zostanie tu kamień
na kamieniu, który by nie był zwalony. 3 A gdy
siedział na Górze Oliwnej, naprzeciw świątyni, pytali Go na
osobności Piotr, Jakub, Jan i Andrzej: 4 Powiedz nam,
kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy to wszystko zacznie się
spełniać? 5 Wówczas Jezus zaczął im mówić:
Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł. 6 Wielu
przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem. I wielu w
błąd wprowadzą. 7 Kiedy więc usłyszycie o wojnach i
pogłoskach wojennych, nie trwożcie się! To się musi stać, ale to
jeszcze nie koniec. 8 Powstanie bowiem naród
przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu; będą
miejscami trzęsienia ziemi, będą klęski głodu. To jest początek
boleści. 9 A wy miejcie się na baczności. Wydawać was będą
sądom i w synagogach będą was chłostać. Nawet przed namiestnikami i
królami stawać będziecie z mego powodu, na świadectwo dla
nich. 10 Lecz najpierw musi być głoszona Ewangelia
wszystkim narodom. 11 A gdy was poprowadzą, żeby was
wydać, nie martwcie się przedtem, co macie mówić; ale mówcie
to, co wam w owej chwili będzie dane. Bo nie wy będziecie mówić,
ale Duch Święty. 12 Brat wyda brata na śmierć i ojciec
swoje dziecko; powstaną dzieci przeciw rodzicom i o śmierć ich
przyprawią. 13 I będziecie w nienawiści u wszystkich z
powodu mojego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.
14 A gdy ujrzycie ohydę spustoszenia, zalegającą tam,
gdzie być nie powinna - kto czyta, niech rozumie - wtedy ci, którzy
będą w Judei, niech uciekają w góry. 15 Kto będzie
na dachu, niech nie schodzi i nie wchodzi do domu, żeby coś zabrać.
16 A kto będzie na polu, niech nie wraca, żeby wziąć swój
płaszcz. 17 Biada zaś brzemiennym i karmiącym w owe dni.
18 A módlcie się, żeby to nie przypadło w zimie. 19
Albowiem dni owe będą czasem ucisku, jakiego nie było od
początku stworzenia Bożego aż dotąd i nigdy nie będzie. 20 I
gdyby Pan nie skrócił owych dni, nikt by nie ocalał. Ale
skróci te dni z powodu wybranych, których sobie obrał.
21 I wtedy jeśliby wam kto powiedział: Oto tu jest
Mesjasz, oto tam: nie wierzcie. 22 Powstaną bowiem
fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą znaki i cuda, żeby
wprowadzić w błąd, jeśli to możliwe, wybranych. 23 Wy
przeto uważajcie! Wszystko wam przepowiedziałem. 24 W owe
dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku.
25 Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną
wstrząśnięte. 26 Wówczas ujrzą Syna Człowieczego,
przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. 27 Wtedy
pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron
świata, od krańca ziemi aż do szczytu nieba. 28 A od
drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo! Kiedy już jego gałąź
nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest
lato. 29 Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje,
wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach. 30 Zaprawdę,
powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie.
31 Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą.
32 Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani
aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec. 33 Uważajcie,
czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. 34 Bo
rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w
podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom
staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu
przykazał, żeby czuwał. 35 Czuwajcie więc, bo nie wiecie,
kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o
pianiu kogutów, czy rankiem. 36 By niespodzianie
przyszedłszy, nie zastał was śpiących. 37 Lecz co wam
mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!
14
1 Za dwa dni była Pascha i Święto Przaśników.
Arcykapłani i uczeni w Piśmie szukali sposobu, jak by Jezusa
podstępnie ująć i zabić. 2 Lecz mówili: Tylko nie w
czasie święta, by nie było wzburzenia między ludem. 3 A
gdy Jezus był w Betanii, w domu Szymona Trędowatego, i siedział za
stołem, przyszła kobieta z alabastrowym flakonikiem prawdziwego
olejku nardowego, bardzo drogiego. Rozbiła flakonik i wylała Mu
olejek na głowę. 4 A niektórzy oburzyli się, mówiąc
między sobą: Po co to marnowanie olejku? 5 Wszak można
było olejek ten sprzedać drożej niż za trzysta denarów i
rozdać ubogim. I przeciw niej szemrali. 6 Lecz Jezus
rzekł: Zostawcie ją; czemu sprawiacie jej przykrość? Dobry uczynek
spełniła względem Mnie. 7 Bo ubogich zawsze macie u siebie
i kiedy zechcecie, możecie im dobrze czynić; lecz Mnie nie zawsze
macie. 8 Ona uczyniła, co mogła; już naprzód
namaściła moje ciało na pogrzeb. 9 Zaprawdę, powiadam wam:
Gdziekolwiek po całym świecie głosić będą tę Ewangelię, będą również
opowiadać na jej pamiątkę to, co uczyniła. 10 Wtedy Judasz
Iskariota, jeden z Dwunastu, poszedł do arcykapłanów, aby im
Go wydać. 11 Gdy to usłyszeli, ucieszyli się i przyrzekli
dać mu pieniądze. Odtąd szukał dogodnej sposobności, jak by Go wydać
12 W pierwszy dzień Przaśników, kiedy ofiarowywano
Paschę, zapytali Jezusa Jego uczniowie: Gdzie chcesz, abyśmy poszli
poczynić przygotowania, żebyś mógł spożyć Paschę? 13 I
posłał dwóch spośród swoich uczniów z tym
poleceniem: Idźcie do miasta, a spotka się z wami człowiek, niosący
dzban wody. Idźcie za nim 14 i tam, gdzie wejdzie,
powiecie gospodarzowi: Nauczyciel pyta: gdzie jest dla Mnie izba, w
której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami? 15
On wskaże wam na górze salę dużą, usłaną i gotową. Tam
przygotujecie dla nas. 16 Uczniowie wybrali się i przyszli
do miasta, gdzie znaleźli, tak jak im powiedział, i przygotowali
Paschę. 17 Z nastaniem wieczoru przyszedł tam razem z
Dwunastoma. 18 A gdy zajęli miejsca i jedli, Jezus rzekł:
Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was Mnie zdradzi, ten, który
je ze Mną. 19 Zaczęli się smucić i pytać jeden po drugim:
Czyżbym ja? 20 On im rzekł: Jeden z Dwunastu, ten, który
ze Mną rękę zanurza w misie. 21 Wprawdzie Syn Człowieczy
odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez
którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego
człowieka, gdyby się nie narodził. 22 A gdy jedli, wziął
chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im mówiąc:
Bierzcie, to jest Ciało moje. 23 Potem wziął kielich i
odmówiwszy dziękczynienie dał im, i pili z niego wszyscy. 24
I rzekł do nich: To jest moja Krew Przymierza, która za
wielu będzie wylana. 25 Zaprawdę, powiadam wam: Odtąd nie
będę już pił z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go
będę nowy w królestwie Bożym. 26 Po odśpiewaniu
hymnu wyszli w stronę Góry Oliwnej. 27 Wtedy Jezus
im rzekł: Wszyscy zwątpicie we Mnie. Jest bowiem napisane: Uderzę
pasterza, a rozproszą się owce. 28 Lecz gdy powstanę,
uprzedzę was do Galilei. 29 Na to rzekł Mu Piotr: Choćby
wszyscy zwątpili, ale nie ja! 30 Odpowiedział mu Jezus:
Zaprawdę, powiadam ci: dzisiaj, tej nocy, zanim kogut dwa razy
zapieje, ty trzy razy się Mnie wyprzesz. 31 Lecz on tym
bardziej zapewniał: Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie wyprę się
Ciebie. I wszyscy tak samo mówili. 32 A kiedy
przyszli do ogrodu zwanego Getsemani, rzekł Jezus do swoich uczniów:
Usiądźcie tutaj, Ja tymczasem będę się modlił. 33 Wziął z
sobą Piotra, Jakuba i Jana i począł drżeć, i odczuwać trwogę. 34
I rzekł do nich: Smutna jest moja dusza aż do śmierci;
zostańcie tu i czuwajcie! 35 I odszedłszy nieco dalej,
upadł na ziemię i modlił się, żeby - jeśli to możliwe - ominęła Go ta
godzina. 36 I mówił: Abba, Ojcze, dla Ciebie
wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie! Lecz nie to, co
Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]! 37 Potem wrócił
i zastał ich śpiących. Rzekł do Piotra: Szymonie, śpisz? Jednej
godziny nie mogłeś czuwać? 38 Czuwajcie i módlcie
się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało
słabe. 39 odszedł znowu i modlił się, powtarzając te same
słowa. 40 Gdy wrócił, zastał ich śpiących, gdyż
oczy ich były snem zmorzone, i nie wiedzieli, co Mu odpowiedzieć. 41
Gdy przyszedł po raz trzeci, rzekł do nich: Śpicie dalej i
odpoczywacie? Dosyć! Przyszła godzina, oto Syn Człowieczy będzie
wydany w ręce grzeszników. 42 Wstańcie, chodźmy,
oto zbliża się mój zdrajca. 43 I zaraz, gdy On
jeszcze mówił, zjawił się Judasz, jeden z Dwunastu, a z nim
zgraja z mieczami i kijami wysłana przez arcykapłanów,
uczonych w Piśmie i starszych. 44 A zdrajca dał im taki
znak: Ten, którego pocałuję, to On; chwyćcie Go i prowadźcie
ostrożnie! 45 Skoro tylko przyszedł, przystąpił do Jezusa
i rzekł: Rabbi!, i pocałował Go. 46 Tamci zaś rzucili się
na Niego i pochwycili Go. 47 A jeden z tych, którzy
tam stali, dobył miecza, uderzył sługę najwyższego kapłana i odciął
mu ucho. 48 A Jezus zwrócił się i rzekł do nich:
Wyszliście z mieczami i kijami, jak na zbójcę, żeby Mnie
pochwycić. 49 Codziennie nauczałem u was w świątyni, a nie
pojmaliście Mnie. Ale Pisma muszą się wypełnić. 50 Wtedy
opuścili Go wszyscy i uciekli. 51 A pewien młodzieniec
szedł za Nim, odziany prześcieradłem na gołym ciele. Chcieli go
chwycić, 52 lecz on zostawił prześcieradło i nago uciekł
od nich. 53 A Jezusa zaprowadzili do najwyższego kapłana,
u którego zebrali się wszyscy arcykapłani, starsi i uczeni w
Piśmie. 54 Piotr zaś szedł za Nim z daleka aż na
dziedziniec pałacu najwyższego kapłana. Tam siedział między służbą i
grzał się przy ogniu. 55 Tymczasem arcykapłani i cała
Wysoka Rada szukali świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić,
lecz nie znaleźli. 56 Wielu wprawdzie zeznawało fałszywie
przeciwko Niemu, ale świadectwa te nie były zgodne. 57 A
niektórzy wystąpili i zeznali fałszywie przeciw Niemu: 58
Myśmy słyszeli, jak On mówił: Ja zburzę ten przybytek
uczyniony ludzką ręką i w ciągu trzech dni zbuduję inny, nie ręką
ludzką uczyniony. 59 Lecz i w tym ich świadectwo nie było
zgodne. 60 Wtedy najwyższy kapłan wystąpił na środek i
zapytał Jezusa: Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciw
Tobie? 61 Lecz On milczał i nic nie odpowiedział.
Najwyższy kapłan zapytał Go ponownie: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn
Błogosławionego? 62 Jezus odpowiedział: Ja jestem.
Ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i
nadchodzącego z obłokami niebieskimi. 63 Wówczas
najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: Na cóż nam
jeszcze potrzeba świadków? 64 Słyszeliście
bluźnierstwo. Cóż wam się zdaje? Oni zaś wszyscy wydali wyrok,
że winien jest śmierci. 65 I niektórzy zaczęli pluć
na Niego; zakrywali Mu twarz, policzkowali Go i mówili:
Prorokuj! Także słudzy bili Go pięściami po twarzy. 66 Kiedy
Piotr był na dole na dziedzińcu, przyszła jedna ze służących
najwyższego kapłana. 67 Zobaczywszy Piotra grzejącego się
[przy ogniu], przypatrzyła mu się i rzekła: I tyś był z
Nazarejczykiem Jezusem. 68 Lecz on zaprzeczył temu,
mówiąc: Nie wiem i nie rozumiem, co mówisz. I wyszedł
na zewnątrz do przedsionka, a kogut zapiał. 69 Służąca,
widząc go, znowu zaczęła mówić do tych, którzy tam
stali: To jest jeden z nich. 70 A on ponownie zaprzeczył.
Po chwili ci, którzy tam stali, mówili znowu do Piotra:
Na pewno jesteś jednym z nich, jesteś także Galilejczykiem. 71
Lecz on począł się zaklinać i przysięgać: Nie znam tego
człowieka, o którym mówicie. 72 I w tej
chwili kogut powtórnie zapiał. Wspomniał Piotr na słowa, które
mu powiedział Jezus: Pierwej, nim kogut dwa razy zapieje, trzy razy
Mnie się wyprzesz. I wybuchnął płaczem.
15
1 Zaraz wczesnym rankiem arcykapłani wraz ze starszymi i
uczonymi w Piśmie i cała Wysoka Rada powzięli uchwałę. Kazali Jezusa
związanego odprowadzić i wydali Go Piłatowi. 2 Piłat
zapytał Go: Czy Ty jesteś królem żydowskim? Odpowiedział mu:
Tak, Ja nim jestem. 3 Arcykapłani zaś oskarżali Go o wiele
rzeczy. 4 Piłat ponownie Go zapytał: Nic nie odpowiadasz?
Zważ, o jakie rzeczy Cię oskarżają. 5 Lecz Jezus nic już
nie odpowiedział, tak że Piłat się dziwił. 6 Na każde zaś
święto miał zwyczaj uwalniać im jednego więźnia, którego
żądali. 7 A był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z
buntownikami, którzy w rozruchu popełnili zabójstwo. 8
Tłum przyszedł i zaczął domagać się tego, co zawsze im czynił.
9 Piłat im odpowiedział: Jeśli chcecie, uwolnię wam Króla
żydowskiego? 10 Wiedział bowiem, że arcykapłani wydali Go
przez zawiść. 11 Lecz arcykapłani podburzyli tłum, żeby
uwolnił im raczej Barabasza. 12 Piłat ponownie ich
zapytał: Cóż więc mam uczynić z tym, którego nazywacie
Królem źydowskim? 13 Odpowiedzieli mu krzykiem:
Ukrzyżuj Go! 14 Piłat odparł: Cóż więc złego
uczynił? Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: Ukrzyżuj Go! 15
Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił im Barabasza, Jezusa
zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie. 16 Żołnierze
zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec, czyli pretorium, i zwołali
całą kohortę. 17 ubrali Go w purpurę i uplótłszy
wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę. 18 I zaczęli Go
pozdrawiać: Witaj, Królu żydowski! 19 Przy tym bili
Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając oddawali Mu hołd.
20 A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli
na Niego własne Jego szaty. Następnie wyprowadzili Go, aby Go
ukrzyżować. 21 I przymusili niejakiego Szymona z Cyreny,
ojca Aleksandra i Rufusa, który wracając z pola właśnie
przechodził, żeby niósł krzyż Jego. 22 Przyprowadzili
Go na miejsce Golgota, to znaczy miejsce Czaszki. 23 Tam
dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął. 24
Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając
o nie losy, co który miał zabrać. 25 A była godzina
trzecia, gdy go ukrzyżowali. 26 Był też napis z podaniem
Jego winy, tak ułożony: Król żydowski. 27 Razem z
Nim ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej,
drugiego po lewej Jego stronie. 28 Tak wypełniło się słowo
Pisma: W poczet złoczyńców został zaliczony. 29 Ci
zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali
głowami, mówiąc: Ej, Ty, który burzysz przybytek i w
trzech dniach go odbudowujesz, 30 zejdź z krzyża i wybaw
samego siebie! 31 Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w
Piśmie drwili między sobą i mówili: Innych wybawiał, siebie
nie może wybawić. 32 Mesjasz, król Izraela, niechże
teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy widzieli i uwierzyli. Lżyli Go także
ci, którzy byli z Nim ukrzyżowani. 33 A gdy
nadeszła godzina szósta, mrok ogarnął całą ziemię aż do
godziny dziewiątej. 34 O godzinie dziewiątej Jezus zawołał
donośnym głosem: Eloi, Eloi, lema sabachthani, to znaczy: Boże mój,
Boże mój, czemuś Mnie opuścił? 35 Niektórzy
ze stojących obok, słysząc to, mówili: Patrz, woła Eliasza. 36
Ktoś pobiegł i napełniwszy gąbkę octem, włożył na trzcinę i
dawał Mu pić, mówiąc: Poczekajcie, zobaczymy, czy przyjdzie
Eliasz, żeby Go zdjąć [ krzyża]. 37 Lecz Jezus zawołał
donośnym głosem i oddał ducha. 38 A zasłona przybytku
rozdarła się na dwoje, z góry na dół. 39 Setnik
zaś, który stał naprzeciw, widząc, że w ten sposób
oddał ducha, rzekł: Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym. 40
Były tam również niewiasty, które przypatrywały
się z daleka, między nimi Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba
Mniejszego i Józefa, i Salome. 41 Kiedy przebywał w
Galilei, one towarzyszyły Mu i usługiwały. I było wiele innych, które
razem z Nim przyszły do Jerozolimy. 42 Pod wieczór
już, ponieważ było Przygotowanie, czyli dzień przed szabatem, 43
przyszedł Józef z Arymatei, poważny członek Rady, który
również wyczekiwał królestwa Bożego. Śmiało udał się do
Piłata i poprosił o ciało Jezusa. 44 Piłat zdziwił się, że
już skonał. Kazał przywołać setnika i pytał go, czy już dawno umarł.
45 Upewniony przez setnika, podarował ciało Józefowi.
46 Ten kupił płótno, zdjął Jezusa [z krzyża],
owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w
skale. Przed wejście do grobu zatoczył kamień. 47 A Maria
Magdalena i Maria, matka Józefa, przyglądały się, gdzie Go
złożono.
16
1 Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba,
i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa. 2
Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu,
gdy słońce wzeszło. 3 A mówiły między sobą: Kto nam
odsunie kamień od wejścia do grobu? 4 Gdy jednak
spojrzały, zauważyły, że kamień był już odsunięty, a był bardzo duży.
5 Weszły więc do grobu i ujrzały młodzieńca, siedzącego po
prawej stronie, ubranego w białą szatę; i bardzo się przestraszyły. 6
Lecz on rzekł do nich: Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z
Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go
złożyli. 7 Lecz idźcie, powiedzcie Jego uczniom i
Piotrowi: Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam
powiedział. 8 One wyszły i uciekły od grobu; ogarnęło je
bowiem zdumienie i przestrach. Nikomu też nic nie oznajmiły, bo się
bały. 9 Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w
pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie,
z której wyrzucił siedem złych duchów. 10 Ona
poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w
smutku i płaczącym. 11 Ci jednak słysząc, że żyje i że ona
Go widziała, nie chcieli wierzyć. 12 Potem ukazał się w
innej postaci dwom z nich na drodze, gdy szli do wsi. 13 Oni
powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli.
14 W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za
stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym,
którzy widzieli Go zmartwychwstałego. 15 I rzekł do
nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!
16 Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto
nie uwierzy, będzie potępiony. 17 Tym zaś, którzy
uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą
wyrzucać, nowymi językami mówić będą; 18 węże brać
będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić.
Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie. 19 Po
rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy
Boga. 20 Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a
Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które
jej towarzyszyły.
WSTECZ
|