|
Adwent jest czasem przygotowania się nie tylko do świąt Narodzenia Pańskiego (z tym właśnie okresem liturgicznym najczęściej łączymy Adwent), ale także przypomnieniem o ponownym przyjściu Jezusa Chrystusa. Samo słowo Adwent z łaciny oznacza "przyjście", "nadejście".
W naszym życiu gdy oczekujemy kogoś ważnego, kochanego, bliskiego naszemu sercu, także się przygotowujemy: sprzątamy dom, gotujemy, pieczemy ciasta, kobiety wtedy szczególnie zwracają uwagę na to, co założyć na siebie, starają się o dobrą fryzurę, makijaż wszystko po to, aby jak najpiękniej przyjąć gościa.
Czynimy to dla ludzi, a Kościół jako Oblubienica Chrystusa także przeżywa okres tych przygotowań, zwracając uwagę na tak typowe dla tego okresu czytania podczas liturgii na koniec świata. Wielu zadaje sobie pytanie, podobnie jak czynili to w czasach Apostołów, kiedy to nastąpi, skupiając uwagę na samej dacie, a nie na przygotowaniach swojej osoby na spotkanie z Jezusem.
W jaki sposób się przygotować? Młodzież naszego dekanatu ma możliwość już drugi rok uczestniczyć w dekanalnych spotkaniach młodzieży. W tym roku duszpasterze, zgodnie z podpowiedzią papieża Benedykta XVI, zaproponowali uczestniczenie w Szkole Proroków Nowej Ery (nie ma to nic wspólnego z sektą New Age, gdzie jest wszystko wymieszane, rozmazane, u Jezusa jest wszystko konkretne). Rok pierwszy otrzymał nazwę: Szkoła Słuchania Słowa Bożego. Nauczanie w tej szkole będzie odbywać się tylko 3 razy w roku szkolnym (który z uczniów, by nie chciał chodzić do szkoły tylko 3 razy, na niecałe 3 godziny?). Każde spotkanie będzie miało swój temat wiodący. Tym razem było nim temat: "Lustro, czyli jacy jesteśmy
?".
Spotkanie rozpoczęło się od konferencji, którą wygłosił o. Robert Wawrzeniecki OMI. Rozpoczął ją od sytuacji codziennych, egzystencjalnych, by potem stopniowo przekładać to na życie wiarą. Lustro w naszym życiu odgrywa znaczącą rolę, bo gdyby nie ono, to ludzie chodziliby po ulicy może nie poczesani, nie umyci. Dzięki niemu właśnie potrafimy skorygować tak swoją zewnętrzną stronę, żeby nie odstraszać ludzi na ulicy od siebie młodzież znakomicie zna to ze swojego doświadczenia, wiele zrobi dla swojego wyglądu, gdyż chce zwrócić uwagę płci przeciwnej.
O. Robert przywołał także sytuacje z parków rozrywki, gdzie są krzywe zwierciadła. Mogą one w pierwszej chwili wywołują śmiech, ale na dłuższą metę czy tak można by się zachowywać stale? Krzywymi zwierciadłami w naszym życiu są te sytuacje, które proponuje świat: bycie przebojowym, odnoszącym sukcesy, bez refleksji nad tym, za czym ja idę.
Świat ten jest pełen iluzji, oszustwa, nierzeczywisty (podobnie jak świat wirtualny), katechizujący człowieka na swój sposób można zaspokajać swoje popędy bez oglądania się na drugą osobę, bez wymiaru miłości (wykorzystywanie drugiej osoby dla zaspokojenia np. swojego popędu, o czym można przeczytać w wielu młodzieżowych czasopismach, nie ma nic wspólnego z miłością, chociaż młodzieży wydaje się, że ma, bowiem miłość to płynięcie pod prąd a nie płynięcie z prądem, jak to jest udziałem zdechłych ryb), może to się przejawiać także w podobny sposób jak wielu mogło zobaczyć w filmie "Galerianki", traktującym o prostytucji gimnazjalistek, co także ma miejsce w naszej rzeczywistości.
Człowiek czuje ciągły głód i nawet wtedy, gdy już posiada to, czego pragnął czuje niedosyt, niezadowolenie z tego co ma drugi dla mnie jest wrogiem. To zgadzanie się na taką rzeczywistość jaka jest udziałem naszego ciała: tu za dużo, tu za mało, to obciąć, to naciągnąć, tu coś wstrzyknąć, schudnąć, bo trzeba wyglądać jak anorektyczne modelki. O. Robert OMI zwrócił uwagę, że to wszystko jest naszym udziałem, ale dzieje się tak wtedy gdy zwracamy uwagę jedynie na to, co zewnętrzne, nie koncentrując się na tym co w środku. Na to w większości przypadków młodzież zwraca uwagę, na ładną dziewczynę, na super modnie ubranego chłopaka, nie chcąc wniknąć do głębi serca osoby.
Ale wygląd to nie wszystko, gdyż zdarzają się przypadki, że piękny zewnętrznie człowiek otwiera usta i pustka totalna w jego wnętrzu. Gdy w środku pustka wówczas też mogą pojawić się pretensje do rodziców, nauczycieli, katechetów, księży, że nie pozwalają młodzieży na rozwinięcie żagli samowoli, a gdy człowiek doświadczy swoiście pojmowanej przez niego wolności wówczas też są pretensje, że nikt go nie ostrzegał.
Dla kontrastu o. Robert OMI przedstawił jakie jest lustro Chrystusa, które pokazuje prawdziwego człowieka, stworzonego na obraz i podobieństwo Boże. Chrystusa poznajemy z kart Pisma Świętego, które nie jest typową kroniką gdzie zapisane są wydarzenia z historii, ale poznawaniem miłości Boga do człowieka, sposobem konfrontacji swoich postaw z postawami osób tam opisanych. Życie jakie chce dawać Jezus nie jest życiem przypadku, jakiegoś fatum, które wisi nad człowiekiem jak miecz Demoklesa, ale życiem pełnym dobra, piękna, wolności, a człowiek na mocy Chrztu świętego może uczestniczyć w tym wszystkim co pochodzi od Boga, żyć w prawdzie, która wyzwala dając prawdziwe szczęście.
Boga spotkać można we wspólnocie Kościoła, bowiem jak powiedział kiedyś Thomas Merton, człowiek nie jest samotną wyspą, nie może żyć z dala od ludzi, od wspólnoty tych z którymi jest związany. Potrzeba także zmiany swojego życia, ale nie po to by robić tak jak czynią to koledzy, koleżanki, byle tylko się im przypodobać.
O. Robert OMI pięknie zakończył swoją konferencję słowami propozycją, "Bóg czeka na Twoją decyzję, pragnie abyś odrzucił krzywe lustro, a uwierzył w to, co mówi w sercu". Było to przejście do kolejnego punktu czuwania, jakim była Adoracja i możliwość skorzystania z Sakramentu Pokuty i Pojednania. Natomiast całe czuwanie miało swoje zwieńczenie w tym co stanowi serce Kościoła, a mianowicie Eucharystia, czyli podziękowanie składane Bogu za łaskę czuwania, wspaniałych duszpasterzy otwartych na młodzież (chociaż nie wszyscy potrafią to docenić), za wszelkie cuda jakie Pan Bóg działa w naszym życiu.
Można było usłyszeć głosy, że rodzice bardzo zatroskani o los swoich pociech nie potrafili zrozumieć po co to czuwanie, dlaczego tak późno i tak długo? No cóż, tutaj pojawiają się wątpliwości. Niestety nie pojawiają się one wtedy, gdy puszczają swoje nastoletnie pociechy do dyskotek, klubów, gdzie spędzają czas znacznie dłużej i do znacznie późniejszych godzin. To im wcale nie przeszkadza, bo przecież młodość ma swoje prawa.
Nie ma się więc co dziwić temu, że tak mało młodzieży zostało do końca, znaczna część wyszła po tym, co było dla nich obowiązkowe, czyli spełnieniu tego, żeby potem ksiądz na katechezie się nie czepiał, gdyż formalności stało się wszak zadość.
Ale może o to właśnie chodzi, że nie ilość, ale jakość, podobnie jak miało to miejsce gdy od Jezusa odchodzili ci, dla których Jego nauczanie było gorące (por. J 6, 22-66), a pozostali ci, którzy wiedzieli, że Jego słowo daje życie wieczne (por. J 6, 67-69).
POSŁUCHAJ KONFERENCJI WYGŁOSZONEJ PRZEZ O. ROBERTA WAWRZYNIECKIEGO
|